— Kiedy zaczęłam przychodzić do hospicjum jako wolontariuszka, nie powiedziałam o tym swoim bliskim — wspomina pani Jola Borcowska - Najpierw sama musiałam się przekonać, że dam rady. No i dałam. Jestem tu już od ponad roku.
— Dla nas zdrowych pewne rzeczy wydają się tak normalne, że w ogóle nie zwracamy na nie uwagi — mówi pani Jola. — Chorzy podchodzą do tego inaczej. Jest tu taka jedna pacjentka, Pani Martusia, do której zawsze przychodzę na herbatkę. Posiedzę z nią, przytulę, porozmawiam. Dla nas wydaje się to takie zwykłe. Dla niej to ogromna radość.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!