Reklama

Wygrała w sądzie z pracodawcą sprawę o nadgodziny

22/09/2011 13:53

Codziennie, przez kilka lat wypracowywała nadgodziny. Wynagrodzenia z tego tytułu nie otrzymywała. "Wypłatę" niepełnosprawnej pracownicy Cleanera w wysokości ponad 12 420 zł, przyznał dopiero Sąd Okręgowy w Elblągu. Nie wiadomo czy na tym sprawa się zakończy. Właściciel zakładu zastanawia się nad złożeniem skargi kasacyjnej od wyroku.

Cleaner jest Zakładem Pracy Chronionej, pracują tu więc również osoby niepełnosprawne. W przypadku osoby zaliczonej do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności czas pracy nie może przekraczać 7 godzin na dobę i 35 godzin tygodniowo. 
— Miałam pracować krócej — mówi Anna Załuska. — Tak jednak było tylko na papierze, a ja nadal wypracowywałam nadgodziny. Coś we mnie pękło, gdy przygotowywałam się do ważnej dla mnie operacji. Powiedziałam o tym pracodawcy i dodałam, że w związku z tym będę przez sześć miesięcy na zwolnieniu. W odpowiedzi usłyszałam, że w takim razie nie mam po co wracać.



Kobieta zdecydowała się więc zawalczyć o należne jej, z tytułu wypracowanych nadgodzin, wynagrodzenie.
— Na początku marca 2010 roku skierowałam w tej sprawie pismo do pracodawcy, otrzymałam odpowiedź odmowną — wyjaśnia była pracownica Cleanera. — Kilka miesięcy później mój pozew trafił do sądu.

Sąd pierwszej instancji oddali powództwo i odciążył kobietę kosztami procesu. Pani Anna złożyła jednak apelację i sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Elblągu. Tym razem wyrok był korzystny dla byłej pracownicy Cleanera. 



Zdaniem SO w Elblągu ewidencja czasu pracy pracowników zatrudnionych u pozwanego była przeprowadzona w sposób fikcyjny, nie odzwierciedlający rzeczywistego czasu pracy zatrudnionych, w tym pani Anny.


— Niezasadnie Sąd Rejonowy przyjął, że ewidencja czasu pracy powódki była prowadzona w sposób rzetelny przez pracodawcę (...) — czytamy w uzasadnieniu wyroku z 22 czerwca tego roku. — O nierzetelności ewidencji czasu pracy powódki świadczy nie tylko fakt, że w zapisach pracodawcy za rok 2009 z jednej strony znajduje się wpis, iż w okresie od 19 stycznia do 30 stycznia 2009 roku powódka przebywała na urlopie wypoczynkowym, a z drugiej strony, że pracodawca w tym samym okresie udzielił jej zwolnienia w wymiarze 3 godzin dziennie, ale również zeznanie świadka. 
Ostatecznie zmieniono wcześniej zaskarżony wyrok i zasądzono od firmy sprzątającej na rzecz kobiety 12 420 zł wraz z odsetkami za pracę w godzinach nadliczbowych.


— Cieszę się z tego wyroku — przyznaje kobieta. — Jednak nie była to dla mnie łatwa sprawa, a samo zwycięstwo jest pyrrusowe. Chciałabym jednak pokazać osobom, które są w podobnej sytuacja, że czasami warto zawalczyć o swoje prawa. 




O komentarz w tej sprawie zapytaliśmy byłego pracodawcę pani Anny.
— Pozostawiamy tą sprawę bez komentarza — mówi Agnieszka Szepeta, dyrektor administracyjno-finansowy firmy Cleaner. — Dla nas nie jest ona jeszcze zakończona, zastanawiamy się nad złożeniem skargi kasacyjnej do wyroku. 

— Po 9 latach takiej pracy, coś we mnie pękło — mówi Anna Załuska, byłą pracownica Cleanera

Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama