Gdy przychodzi sztorm, nakładają wodery i z kaszakiem w ręku brodzą w wodzie w poszukiwaniu bursztynu. W ich pracowni zamieniają się w prawdziwe dzieła sztuki.
Bursztyn, jantar, amber, elektron czy karuba. Nazw jest sporo, bo też przez wieki ta kopalna żywica rozpala emocje poszukiwaczy, handlarzy i elegantek praktycznie pod każdą szerokością geograficzną. Nie inaczej jest i teraz. Ceny niektórych gatunków bursztynu sięgają nawet cen złota. Są ludzie, dla którzy jantar jest pasją. Wśród nich na pewno są bursztynnicy Małgorzata Stawniak i Piotr Sobaczyński z Krynicy Morskiej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!