Reklama

Za 5 lat ostatni skazany na śmierć w Elblągu może wyjść na wolność

25/09/2012 15:56

Był ostatnim, którego w Polsce skazano, w lutym 1996 roku, na śmierć. Nie skończył jednak na szubienicy, gdyż rok później "czapa" zniknęła z Kodeksu Karnego. Zbigniew B., zabójca dr Aleksandry Gabrysiak i jej córki, odbywa karę dożywocia w Zakładzie Karnym w Sztumie. W 2018 roku może być już na wolności.




Gdy 6 lutego 1993 roku kuchennym nożem mordował Aleksandrę Gabrysiak, miał zaledwie 19 lat.


Dr Ola, jak ją powszechnie nazywano, wróciła tego dnia do domu wieczorem. W mieszkaniu czekał na nią jej zabójca. Nie była jego pierwszą ofiarą. Mężczyzna zabił wcześniej jej przybraną córkę, Marysię. Dziewczyna znała dobrze swego kata i dlatego wpuściła go do mieszkania.
 Zbigniewa B. znała również sama Aleksandra Gabrysiak. Był on jednym z jej podopiecznych - osób, którym od lat udzielała pomocy, m.in. w Poradni Trzeźwości w Elblągu, choć nie tylko.

Zbigniew B. zabił obie kobiety, gdy znajdował się na przepustce z więzienia. Wrócił tam po dokonaniu zabójstwa. Strażnikowi miał powiedzieć: "Nareszcie w domu". Gdy jego współwięźniowie dowiedzieli się, że jest mordercą dr Oli, strażnicy musieli zaprowadzić go do pojedynczej celi.

— Więźniowie rozszarpaliby go na kawałki. Za doktor Olą cały kryminał poszedłby w ogień — wspomina mężczyzna, który siedział wówczas w elbląskim więzieniu.


Od 15 kwietnia 1993 roku Zbigniew B. przebywa w Zakładzie Karnym w Sztumie. Nie siedzi jednak w pojedynczej celi. Jak twierdzi kierownictwo zakładu, nie ma takiej potrzeby. Mężczyzna należy do "dobrze zachowujących się osadzonych" i jest "zasadniczo zdyscyplinowany". Czy wspomina o tym, co zrobił?

— Teraz już chyba nie. Przynajmniej ja o tym nic nie słyszałem. Może mówił coś przed wyrokiem — zastanawia się jeden z funkcjonariuszy Straży Więziennej w Sztumie.


W lutym 1996 roku Zbigniewa B. skazano na karę śmierci. Był to ostatni kaes wydany przez polską temidę - przez Sąd Wojewódzki w Elblągu. Wyroku jednak nie wykonano, gdyż w tym czasie obowiązywało już w Polsce moratorium na karę śmierci. Ostatecznie kara ta zniknęła z Kodeksu Karnego w 1997 roku. Zbigniewa B. skazano na dożywocie.




Ostatni wyrok śmierci wykonano w Polsce znacznie wcześniej, bo w 1988 roku. 1 kwietnia tego roku o godzinie 17.30 w areszcie śledczym przy ul. Montelupich w Krakowie, zawisnął na szubienicy 29-letni Stanisław Cz. Sąd skazał go na najwyższy wymiar kary za zabójstwo kobiety i usiłowanie zabójstwa jej dwóch córek.
 Według wykonującego egzekucję kata nerwy sparaliżowały skazańca. "Kiedy nerwy puściły, zaczął walczyć o swoje życie. Kopał, gryzł, szarpał się, bluźnił i wył. Strażnicy skuli mu z tyłu ręce kajdankami i ciągnęli go jak worek ziemniaków" - opowiadał kat.


W PRL wyroki śmierci wykonywano w sześciu aresztach śledczych - w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi. Najwięcej egzekucji odbyło się w stolicy przy ul. Rakowieckiej. Do pomieszczenia o powierzchni ok. 20 m. kw., z pomalowanymi na biało ścianami i czarną, ceramiczną podłogą, wchodziło się przez masywne stalowe drzwi. Na środku celi śmierci była klapa 1,5-metrowej zapadni, a na ścianach i suficie kilka bloczków, przez które przewleczona była lina z pętlą. Do głównego pomieszczenia przylegały dwa mniejsze: jedno dla spowiednika, drugie dla osób asystujących przy wykonaniu wyroku. W takim mniej więcej niezmienionym kształcie cela pełniła swą funkcję przez prawie 50 lat.

wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama