Reklama

Za wyprawkę szkolną zapłacisz nawet kilkaset złotych

21/08/2012 17:57

3 września w elbląskich szkołach zabrzmi pierwszy dzwonek. Do tego czasu uczniowie mają labę. Gorący okres przeżywają teraz ich rodzice. Muszą tak zaplanować domowy budżet, aby starczyło im na zakup wyprawki, a to wydatek rzędu nawet kilkuset złotych. Na rządowe wsparcie mogą jednak liczyć tylko ci, których dochody kształtują się poniżej minimum socjalnego. Zarobki ledwie wystarczające na utrzymanie rodziny nie kwalifikują do uzyskania pomocy.

— Syn idzie w tym roku do pierwszej klasy szkoły podstawowej — mówi pani Ania z Elbląga. — Do tej pory udało mi się skompletować część wyprawki, jaką potrzebuje. Jak podliczyłam całość, czyli podręczniki, zeszyty, przybory, strój i tornister, będzie mnie to kosztowała około 600 złotych. Tylko za komplet książek zapłaciłam ponad 200 zł. Nie ukrywam, to dla mojej trzyosobowej rodziny spory wydatek.

Pani Ania nie może jednak liczyć na pomoc z rządowego programu "Wyprawka szkolna 2012". Mimo że rodzinie się nie przelewa, okazuje się, że zarobki jej i męża są za wysokie. Aby otrzymać do 180 zł dofinansowania do zakupu podręczników dla klas I-III, dochód na jedną osobę w rodzinie nie może przekroczyć 504 zł.

W przypadku starszych uczniów (z wyłączeniem młodych ludzi z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego) owo kryterium jest jeszcze niższe i wynosi 351 zł. Dofinansowanie dla tej grupy jest jednak wyższe i wynosi do 210 zł dla uczniów klas VI podstawówek oraz do 352 zł dla pierwszoklasistów ze szkół ponadgimnazjalnych.

Jeżeli uczeń pochodzi z rodziny o nieco wyższych dochodach, ale chwilowo znajdującej się bardzo trudnej sytuacji, np. z powodu śmierci, czy choroby najbliższych, o pomocy dla niego może zadecydować dyrektor szkoły. Ta możliwość nie dotyczy jednak pierwszaków z podstawówek. 


Rządowa wyprawka nie pokryje jednak wszystkich wydatków. To oznacza, że nawet rodziny, które otrzymają taką pomoc, na wyprawkę dla dziecka będą musiały wydać jeszcze przynajmniej 200 złotych. Tym bardziej, że dofinansowanie w wielu wypadkach nie wystarczy nawet na zakup samych podręczników.


— 350-400 zł. Tyle średnio powinien mieć w portfelu rodzic, gdy przychodzi do nas po książki, mimo tego, że co rok wprowadzamy jakieś promocje, rabaty — mówi Maria Filipowicz, kierowniczka księgarni Gdański Dom Książki przy ul. 3 Maja. — Tańsze są podręczniki do klas młodszych, ale im wyższe klasy, tym i cena jest wyższa.

— Jeszcze w tej chwili nie mamy aż tak dużego ruchu. Wielu klientów po prostu czeka na wypłatę, aby skompletować wyprawkę dla dziecka. Nie ma się co dziwić, bo podręczniki są naprawdę bardzo drogie — przyznaje Teresa Wachniewska, właścicielka elbląskiej księgarni Quo Vadis. — W przypadku na przykład klas I liceum, które w tym roku mają wprowadzoną nową podstawę programową, trzeba zakupić wyłącznie nowe podręczniki. Taki rodzic nie ma więc szansy, aby choć trochę ograniczyć wydatki, kupując podręczniki z antykwariatu.

Najdroższe są chyba książki językowe, niektóre kosztują nawet 100 zł.
 A to tylko jeden z przedmiotów, a jest ich przecież o wiele więcej. Nic dziwnego, że ceny całych kompletów idą w setki. Skąd biorą się tak wysokie ceny? Księgarze najczęściej wskazują na wydawnictwa, które za podręczniki żądają czasami wręcz bajońskich sum. 


— Tu trwa walka. Każde wydawnictwo ma swoje podręczniki. Czasami praktycznie te same książki wydawane są co rok jako nowość, za odpowiednio wyższą cenę. Wprowadza się kilka zmian, inną okładkę i jest nowy podręcznik. Dużo zależy również od nauczycieli, to oni wybierają, z których książek będą się uczyli ich uczniowie — dodaje pani Teresa. — Trzeba być czujnym. Czasami można skorzystać z ubiegłorocznego używanego, a więc i tańszego podręcznika. Bo w tym nowym po prostu to samo zadanie jest na stronie 19, a nie 21.

Rodzice szukają różnych sposobów, by zaoszczędzić na wyprawce szkolnej. Sięgają nie tylko po książki z antykwariatu. Coraz częściej robią również zakupy przez internet.

— W ten sposób nabyłam komplet książek i tornister. Udało mi się zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Dla mnie to całkiem sporo, więc wolałam stracić nawet trochę czasu, aby wyszukać w internecie najkorzystniejsze oferty — dodaje mama tegorocznego pierwszoklasisty.
naj

Szansa i Słonik

Fundacja Elbląg zachęca do składania wniosków w kolejnej już edycji programów stypendialnych "Szansa" i "Słonik" (dla osób niepełnosprawnych). Ich cel jest oczywisty - wspieranie dzieci i młodzieży uzdolnionej lub niepełnosprawnej w zdobywaniu wykształcenia, pozwalającego na aktywne życie społeczne i zawodowe. O stypendia mogą się ubiegać uczniowie i studenci na stale mieszkający w Elblągu bądź w powiecie elbląskim. Pomoc finansowa przyznawana jest na 10 miesięcy. Stypendyści "Szansy" otrzymają od 100 zł (gimnazjum) do 200 zł (studenci). O wysokości pomocy ze "Słonika" decyduje komisja. 
Wszystkie szczegółowe informacje (w tym, kto kwalifikuje się do wspomnianych programów stypendialnych) zawarte są w regulaminach dostępnych na www.fundacja.elblag.pl. Stamtąd można też pobrać formularze wniosków. Należy je złożyć do 7 września osobiście w biurze Fundacji Elbląg przy ul. Zw. Jaszczurczego 17 (w godz. od 8 do16) lub za pośrednictwem poczty. Dodatkowe informacje nt. programów można uzyskać pod nr tel. 55 236 98 88, e-mail: [email protected] bądź bezpośrednio w biurze.
Na stypendialną pulę składają się pieniądze uzyskane z Fundacji im. Stefana Batorego, Urzędu Miejskiego w Elblągu, Starostwa Powiatowego w Elblągu, darowizn od osób prywatnych i firm, wpłat z tytułu 1proc. podatku oraz odsetek od lokat funduszy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama