Reklama

Zabił kobietę, bo nie chciała spać. Ryszard M. posiedzi 8 lat

21/11/2011 15:24



Bił ją pięściami, kopał, dusił kolanem i skakał po klatce piersiowej. W pijackim amoku Ryszard M. skatował swoją kobietę. Połamał jej mostek, prawie wszystkie żebra, złamał nos, uszkodził czaszkę, śledzionę, wątrobę. Wszystko dlatego, że kobieta była pijana i nie chciała iść spać. Sąd skazał oprawcę na 8 lat więzienia.
— Tak naprawdę, to zabił alkohol — stwierdził sędzia Marek Nawrocki uzasadniając swój werdykt.



Przed Sądem Okręgowym w Elblągu zakończył się proces 43-letniego Ryszarda M., oskarżonego o śmiertelne pobicie swojej konkubiny. Mężczyzna nie przyznał się do winy, ponieważ... nie pamięta zdarzenia, do którego doszło 31 stycznia tego roku. Był w stanie upojenia alkoholowego. Zatrzymany kilka godzin po pobiciu miał jeszcze blisko trzy promile.



Ryszardowi M. groziła kara do 12 lat więzienia. Prokurator zażądał dla niego 8 lat, taki też wyrok ogłosił sąd.


— Wciąż mam w pamięci widok córki, która leżała w kuchni, w kałuży krwi — mówiła przez łzy matka 39-letniej Katarzyny D. po ogłoszeniu wyroku. — I za zrobienie czegoś takiego kara 8 lat więzienia?

Ryszard M. był uzależniony od alkoholu. Pił ciągami od kilkunastu lat. Nie kontrolował tego - już 10 lat temu był skierowany na odwyk. 


— Ma obniżoną uczuciowość wyższą, spłycony krytycyzm — orzekli biegli psychiatrzy, którzy go badali. — Miał "wyspy pamięciowe", w stanie upojenia alkoholowego nie pamiętał co się działo, i bywał agresywny.
 Zdarzało się, że będąc pod wpływem alkoholu bił swoją partnerkę. W końcu ją zabił.


— Dlaczego Ryszard M. nie był sądzony za zabójstwo? Bo on nie chciał zabić. Chciał pobić konkubinę za to, że była pijana, a nie chciała iść spać — mówił sędzia Nawrocki. — Do tragedii doprowadził niekontrolowany wybuch agresji, ale to była sytuacja, w której winny był... alkohol.


Według sędziego wyrok wcale nie jest łagodny.

— To dolna granica kary za zabójstwo, a w tym przypadku były okoliczności łagodzące — przypomniał sędzia.



Okolicznością łagodzącą nie jest jednak alkoholizm Ryszarda M. Wprawdzie w chwili zdarzenia miał ograniczoną zdolność kierowania swoim postępowaniem, ale - jak podsumowali biegli - miał doświadczenie w piciu. Wiedział, jak alkohol wpływa na jego organizm i mógł przewidzieć skutki swojego zamroczenia.

— Gdy się ocknął i zobaczył leżące zwłoki pokrzywdzonej, zszedł do sąsiadów i powiedział, że ją zabił — przypomniał sędzia.


Wprawdzie sąsiedzi przed sądem zmienili nieco swoje zeznania sugerując, że śmierć 39-latki mogła być skutkiem nieszczęśliwego wypadku. Zabezpieczone ślady - m.in. krew ofiary na ubraniu Ryszarda M. - jednoznacznie wskazują na jego winę. 43-latek nie przyznał się do pobicia, bo nie pamiętał, co zrobił. W ocenie sądu wyraził jednak skruchę. 

— Nie próbował zrzucić winy na kogoś innego, klęczał nad zwłokami i płakał — mówił sędzia.


Rodzina zmarłej tylko raz usłyszała od niego przepraszam — to było ostatnie słowo Ryszarda M. przed ogłoszeniem wyroku.
Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama