Reklama

Zdjęcia sławnych ludzi w elbląskiej Galerii Zum

31/10/2012 10:27

To są bardzo indywidualne portrety zrobione w takich chwilach, kiedy może są sobą, a może nie. I to jest pewna gra, i ze mną, i z widzem — mówi Henryk Pietkiewicz, artysta fotografik z Gdańska, którego zdjęcia sławnych ludzi możemy oglądać w elbląskiej Galerii Zum. Jego wystawa złożona z portretów znanych postaci zawędrowała do Elbląga. Wystawa pt. "Portrety" czynna będzie w galerii ZUM przy ul. Kowalskiej 3-5/D do końca listopada w dniach od poniedziałku do czwartku w godz. 12-17.

Henryk Pietkiewicz, (49 lat), artysta fotografik z Gdańska, uwiecznia na fotogramach twarze znanych ludzi. Z artystą rozmawia Karolina Krajewska.

— Fotografuje Pan tylko ludzi sławnych, czy również tych zwykłych, nikomu nieznanych?

— Różnych. W związku z tym, że czas człowieka jest ograniczony, ja robiłem tylko fotografię portretową. Żeby wyeksponować rzecz na wystawie, muszą to być ludzie z tej górnej półki. Tym bardziej, że oni są zazwyczaj bardzo ciekawymi osobowościami. Ich pozowanie lub brak pozowania jest niebanalny.

— Chce Pan pokazać emocje tych ludzi?

— Nie mam takiego ukierunkowania, że coś musi być według jakiejś konwencji. Andrzej Seweryn jest tutaj w akcji, kiedy prawie nie mówi. Tylko wtedy mogłem go sfotografować. Inni czasem nie są ciekawymi obiektami, wyglądają dość podobnie. Nie są to też kadry z filmów, gdzie aktorzy grają pod kierunkiem reżysera, gdzie muszą się wcielić w role i budować swój wizerunek. To są bardzo indywidualne portrety zrobione w takich chwilach, kiedy może są sobą, a może nie. I to jest pewna gra, i ze mną, i z widzem. Dla nich to też może być ciekawe doświadczenie, że niczego się od nich w tym momencie nie oczekuje. A ja mam nadzieję, że będzie coś interesującego w tym co zrobię, że nie będzie to tylko dobre zdjęcie, bo dobrych zdjęć oni mają mnóstwo.

— Kto był najwdzięczniejszym obiektem fotografowania spośród tych sławnych osób?

— Trudno powiedzieć, bo każdy ma swój urok i różnorodność. Jeden miał dla mnie więcej czasu, drugi mniej. Jeden od razu chciał, drugi — może jutro się umówimy, a trzeci — może za dwa miesiące. To jest naprawdę różnie. Andrzeja Wajdę fotografowałem bardzo długo. Ale był taki moment, że on nie pozował, zaczął się do mnie śmiać. Wiedział, że robię zdjęcia.

— Fotografuje Pan już ponad 30 lat. Dlaczego zajął się Pan fotografią? Jak to się zaczęło?

— Miałem może trochę szczęścia. Poszedłem ze swoim kolegą, który miał ojca zawodowego fotografa. Fotografował śluby, komunie i inne rzeczy. Chciałem pomóc mu w pracy. Zapytał, czy chcę się uczyć i wypożyczył mi sprzęt. Więc od razu zrobiłem dobre zdjęcia. Dało mi to niezwykłą satysfakcję i uznanie innych. Ja już sam wiedziałem, że to są dobre zdjęcia. Miałem wtedy 14 lat. Miałem możliwość powiększenia na dużym formacie. Potem oczywiście psułem różne zdjęcia, ale ten pierwszy mocny impet zostawił mi ślad. Ponad trzydzieści lat temu zrobiłem portret dziadka. Gdy mówię, że to jest jedno z pierwszych moich zdjęć, to ludzie prawie nie wierzą.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama