Reklama

Żebracy na ulicach. Ten widok spowszedniał?

30/05/2011 18:08




Bo nie mam pieniędzy. Bo jestem kaleką. Bo mam na utrzymaniu małe dzieci. Bo potrzebuję na... pretekstów do żebrania nie brakuje. Wraz z nadejściem lata nie brakuje żebrzących na ulicy osób.

Na ulicy w centrum Elbląga siedzi kobieta i żebrze. W rękach trzyma kartkę z dwoma krótkimi zdaniami: "Jestem poparzona. Nie mam pieniędzy". Gdyby ktoś nie wierzył słowu pisanemu, może obejrzeć rany od poparzeń. Kobieta chętnie je pokazuje.
Żebraczka (jest to najprawdopodobniej Romka z Rumunii) budzi ogólne współczucie przechodniów. Do puszki wpadają monety.
— Szkoda mi jej. Mnie te kilka złotych nie robi różnicy. Ona będzie miała na chleb, a ja nie będę miała wyrzutów sumienia — tłumaczy jedna z elblążanek, która wspomogła żebrzącą kobietę. 



Na szczodrobliwość elblążan niechętnym okiem patrzą służby odpowiedzialne za porządek w mieście.
— Mówimy ludziom, że gdy spotkają osoby żebrzące powinny zawiadomić o tym nas albo policję — mówi Jan Korzeniewski, szef Straży Miejskiej w Elblągu. — Przyjedziemy na miejsce i z pewnością będziemy starali się pomóc żebrzącej osobie, jeśli rzeczywiście będzie ona takiej pomocy wymagała.
 Także pracownicy MOPS uważają, że są lepsze formy pomocy potrzebującym niż dawanie pieniędzy do ich puszek.
 — Każdy, kto daje osobie żebrzącej pieniądze, przyczynia się do tego, że wychodzą oni na ulicę — mówi Mirosława Grochalska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i dodaje: — Gdy ktoś do nas dzwoni i informuje, że w danym miejscu jest żebrząca osoba, to reagujemy. Jeżeli taka osoba się kwalifikuje, to udzielamy pomocy. Nic innego nie możemy zrobić.

Im bliżej lata, tym więcej żebrzących na ulicy.
— Często widzę żebrzącego mężczyznę pod katedrą św. Mikołaja. Dookoła niego biegają jego dzieci. Potem on idzie kupuje im chleb, a sobie piwo. To ich sposób na życie — mówi elblążanin, który często spaceruje po starówce. 



O ile samo żebractwo nie jest wykroczeniem, chyba, że odbywa się w sposób nachalny lub też para się nim osoba zdolna do pracy czy też mająca środki do utrzymania, to wykorzystywanie w tym procederze dzieci jest już sprawą bardzo poważną.
— Konwencja o Prawach Dziecka gwarantuje wszystkim dzieciom ochronę przed wyzyskiem ekonomicznym, a więc między innymi wykorzystywaniem przez rodziców lub inne osoby do osiągnięcia korzyści finansowych poprzez zmuszanie do żebrania — informuje Łukasz Dembiński, Społeczny Rzecznik Praw Dziecka Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Elblągu.
Według Dembińskiego tego problemu nie ma jednak w Elblągu.
 Rzecznik nie zauważył widocznie tego, co wielokrotnie zobaczył reporter "Dziennika Elbląskiego" - widząc żebrzące lub towarzyszące żebrakom dzieci np. na ul. Gwiezdnej, na 1 Maja, na Hetmańskiej.


Karolina Śluz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama