Przypomnijmy, że z 16 na 17 lipca 1949 roku wybuchł pożar w hali nr 20 w Zakładach Mechanicznych w Elblągu przy ulicy Stoczniowej.
Sześćdziesiąt jeden lat temu funkcjonariusze elbląskiego Urzędu Bezpieczeństwa rozpoczęły się pierwsze przesłuchania w tzw. Sprawie Elbląskiej. Funkcjonariusze elbląskiej bezpieki oskarżyli niewinnych ludzi, reemigrantów z Francji o podpalenie hali w Zakładach Mechanicznych Zamech. Trzy osoby skazano na śmierć, a sześć otrzymało wyroki więzienia. — Pamiętam, że sto osób z powodu aresztowania nie stawiło się do pracy w Zamechu — wspomina Józef Olejniczak, jeden ze skazanych w sprawie. — Wiedziałem o tym, bo kierowałem działem czasu pracy. Mój przełożony kazał zaznaczyć karty nieobecnych literą „S” co oznaczało śledztwo. Po dwóch tygodniach od pożaru też zostałem przesłuchany. Trwało to 8 godzin. Pół roku później zostałem aresztowany, poddany torturom, a potem skazany. Przesiedziałem siedem lat w więzieniu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!