Tylko mniej niż połowa elbląskich radnych zdecydowała się podać elblążanom, swoim wyborcom, numer telefonu czy adres mailowy. Resztę można spotkać podczas, przypadających średnio raz na miesiąc, dyżurów radnych lub niczym gwiazdę pop "wygoglować" w internecie.
Co powinien zrobić elblążanin, gdy zechce zawiadomić swojego radnego na przykład o tym, że na jego ulica nie ma oświetlenia lub że przejście przez jezdnię przed szkołą, w której uczy się jego dziecko, jest niebezpieczne? Najprościej byłoby zadzwonić do niego lub wysłać mu wiadomość pocztą elektroniczną. Tu jednak pojawiają się schody.Joanna Pieśluk z Fundacji Batorego
— To jest oczywiste, że kontakt z radnym powinien być zapewniony. To podstawa komunikacji między mieszkańcami a lokalną władzą. Rozumiem, że nie każdy radny chce podać swój prywatny numer telefonu. Jednak kontakt mailowy, w dzisiejszych czasach powinien być czymś naturalnym. Tym zresztą zajmujemy się w ramach naszej akcji "Masz Głos, Masz Wybór". Zależy nam na zwiększeniu przepływu informacji między społeczeństwem, a władzą. My proponujemy wprowadzenie ujednoliconych domen, na których każdy radny miałby swój adres e-mail. To pozwoliłoby mieszkańcom nie tylko bez problemu dotrzeć do radnych, ale i ułatwić im ten dostęp w przyszłości, po kolejnych wyborach. Wtedy w "stary" adres wystarczyłoby na przykład wstawić nazwisko nowego radnego. Problem, z którym borykają się elblążanie, mają mieszkańcy wielu miast, także Warszawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!