Siedmioletnia elblążanka jeszcze nie dawno była pogodną, zdrową dziewczynką. Niestety, wszystko zmieniło się w listopadzie 2017 roku, gdy lekarze postawili diagnozę.
– Zaniepokoiło mnie to, że Antosia zaczęła budzić się w nocy – mówi mama dziewczynki, Paulina. – Budziła się z krzykiem i płaczem. Jednej nocy, gdy nad nią czuwałam, by zobaczyć, co się dzieje, spostrzegłam, że się trzęsie – dodaje. Kobieta udała się z córką do lekarza, w szpitalu stwierdzono u dziecka padaczkę lekooporną. Niestety elbląscy lekarze nie stanęli na wysokości zadania i kobieta musiała działać na własną rękę. Po wizycie u specjalistów w Gdańsku okazało się, że dziewczynka ma guzy podpajęczynówkowe na lewej półkuli mózgu. – Neurochirurg ze Szczecina stwierdził, że nam nie pomoże, bo guz w głowie jest tak duży, że mała może nie przeżyć operacji. Pojechałyśmy więc do Bydgoszczy, tam podjęto się pierwszej operacji – fenestracji, która nie pomogła. Po kolejnym rezonansie okazało się, że guzy są jeszcze większe, ataki również stały się jeszcze poważniejsze.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!