Międzynarodowy Dzień Barmana obchodzony jest 6 lutego. Data nie jest przypadkowa, bo tego dnia wspominamy św. Amanda z Maastricht, patrona piwowarów, winiarzy i karczmarzy. Nasi rozmówcy twierdzą, że praca barmana nie jest dla każdego.
– Wybrałam się z przyjaciółmi do pubu na naszym osiedlu i pomyślałam:" "to jest właśnie to, co chcę teraz robić w swoim życiu! Chcę tu pracować"... I tak oto z dnia na dzień zwolniłam się z pracy w korporacji i nazajutrz byłam już na "dniu próbnym". W ten sposób zaczęła się moja kilkuletnia przygoda ze sztuką barmańską. Przygoda, która zmieniła mój światopogląd, zmieniła podejście do drugiego człowieka... Uświadomiła mi, w jak grubych skorupach jesteśmy pozamykani. Nauczyła mnie też ciężkiej pracy, czasem na granicy sił oraz ukształtowała mnie na to, jaką teraz jestem osobą – mówi Justyna. – Każdy, kto pracował w gastronomii wie, że jest to praca ciężka, absorbująca, do późnych godzin wieczornych i nocnych, z nieunormowanym czasem pracy. Zdecydowanie nie jest to zajęcie dla każdego. Wiele osób wyobraża sobie to wyłącznie jako dobrą zabawę, nie biorąc pod uwagę tego, że jest to bardzo duża odpowiedzialność nie tylko za atmosferę w danym miejscu, ale częściowo za zachowanie klientów. Pod wpływem alkoholu stają się bardziej śmiali i pozwalają sobie na dużo więcej niż powinni — opowiada nasza rozmówczyni. — Ważne, żeby postawić pewne granice. Często pojawiały się próby dotykania mojej dłoni i mniej lub bardziej nachalnego flirtu. Dla mnie jednak przestrzeń za barem zawsze była święta i nikt nie miał prawa jej przekroczyć — dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!