Reklama

"Budują drogę, a gdy pada nas zalewa woda"

04/10/2013 09:00

Dla osób mieszkających w pobliżu nowo budowanego mostku w Suchaczu, każdy większy deszcz oznacza kłopoty. Trudno przebrnąć przez pokryte wodą podwórko. Pojawia się strach przed zalaniem piwnic. Czy dopiero koniec przebudowy "drogi 503 będzie oznaczał koniec ich kłopotów?


— Nigdy, nawet po największych deszczach nie mieliśmy pod naszymi domami takich jeziorek, z jakimi musieliśmy walczyć po ostatnich opadach — denerwuje się Mirosława Kliczykowska z ulicy Zakopiańskiej w Suchaczu. — Był taki moment, że bez wysokich kaloszy w ogóle nie można było przejść przez podwórko.


Nieoczekiwane zalewisko pod oknami tym bardzo ludzi zdenerwowało, że winnego nie musieli daleko szukać.

— Gołym okiem widać, że budowana koło nas droga jest trochę podwyższona. A my mieszkamy w niewielkim dołku. Nic więc dziwnego, że deszczówka płynie teraz prosto na nas. Można było przecież to przewidzieć i odpowiednio nas zabezpieczyć przed wodą — mówi pani Mirosława.


Mieszkańcy próbowali od razu interweniować u kierownika robót.

— Usłyszeliśmy, że po położeniu asfaltu i krawężników przestanie nas zalewać. Ale przecież, gdy dojdzie asfalt, droga będzie jeszcze wyżej... Chcielibyśmy wierzyć w te zapewnienia, ale boimy się, że gdy firma budująca "pięćsettrójkę" zejdzie z budowy, to na jakiekolwiek interwencje będzie już za późno — martwi się pani Mirosława. — Uważamy, że lepiej dmuchać na zimne...

— Przy kolejnych opadach woda może przedostać się do piwnicy i zalać piec. Co ja wtedy zrobię? — raczej retorycznie pyta kobieta.


O zalewisku mieszkańcy powiadomili też od razu burmistrza Tolkmicka. Andrzej Lemanowicz dotarł do Suchacza po ponad dwóch godzinach.

— I był zdziwiony, że interweniujemy, bo faktycznie po zalewisku nie było już prawie śladu. Woda w większości wsiąkła grunt. Ale gdy pokazałam burmistrzowi zdjęcia, już się nie dziwił, że się martwimy — opowiada pani Mirosława.


Burmistrz nie ukrywa, że - na dzisiaj - argumenty kierownika robót go przekonują.

— To ciągle jest plac budowy — mówi Andrzej Lemanowicz. — Po położeniu asfaltu, wybudowaniu chodników z krawężnikami, deszczówka powinna spływać do kratek na ulicy, a nie na okoliczne podwórka.

— Tylko, czy tak będzie rzeczywiście? - martwią się mieszkańcy.

— Będziemy trzymali rękę na pulsie — zapewnia burmistrz. — Nie zostawimy mieszkańców samych z ich problemem. Jeżeli po zakończeniu budowy okaże się, że woda nadal płynie nie tam, gdzie powinna, będziemy żądali poprawienia tego w ramach prac gwarancyjnych.


Dla mieszkańców, zapewnienia burmistrza to słaba pociecha. Tym bardziej, że końca robót na drodze nie widać. Przypominamy, że zgodnie z pierwszym harmonogramem firma miała zejść z placu budowy z końcem czerwca. Przedłużony termin mówi o pierwszych dniach grudnia. Burmistrz nie ukrywa, że obserwując postęp prac na całym odcinku odnawianej drogi - w dotrzymanie tego terminu też nie wierzy.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama