W czasach, gdy nikt nie słyszał o „eko” czy „bio”, większość z nas odżywiała się zdrowiej za sprawą pomidorów czy marchewek uprawianych na działkach. W latach 60. w Elblągu było ich blisko trzysta hektarów. Mimo, że przez wielu nadal uważane są za relikt minionego ustroju, ogrodów działkowych nie mogło zabraknąć w naszym cyklu „Kultowe miejsca Peerelu w Elblągu”.
Młodszym pokoleniom działki przez wiele lat kojarzyły się z imprezami tam urządzanymi i utyskiwaniom mamy czy babci nad pogniecionym krzakiem róży czy zadeptanymi ogórkami. Przez lata nie palili się do przejmowania ich uprawy. Teraz ogrody powróciły do łask. Obok starszych elblążan, a na ich ogródkach warzywa, krzewy i kwiaty zajmują praktycznie każde możliwe miejsce, pojawili się młodzi elblążanie. U nich najczęściej króluje trawa i miejsce do relaksu z dobrze wyeksponowanym grillem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!