— Jego pierwszy płacz był bardzo cichy, stłumiony. Potem zsiniała mu nóżka. Dziwnie oddychał — opowiada pani Agnieszka, matka noworodka, u którego nie wykryto wrodzonej wady serca. Chłopiec umarł kilkanaście dni później. — Gdy wypisywaliśmy dziecko ze szpitala, było zdrowe — twierdzi Lech Cylkowski, dyrektor do spraw lecznictwa w szpitalu miejskim w Elblągu.
W czwartek rodzice zawiadomili o sprawie prokuraturę, chcą wiedzieć czy ich synek mógł żyć.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!