Gdybym była bardziej zdesperowana, to pewnie oblałabym się benzyną na placu przed katedrą — mówi Małgorzata Pachacz. — Znajduję się u kresu sił, ale mam rodzinę, dzieci, i to mnie trzyma w jakiejś równowadze. Jeszcze trzyma — dodaje.
Co pełną sił i werwy, nie wiekową jeszcze wcale kobietę doprowadziło do takiego stanu? Wszystkie jej, i nie tylko jej, problemy wiążą się z miejscem zamieszkania - stylową, poniemiecką jeszcze willą, która jednak czasy świetności ma już jednak zdecydowanie za sobą. Solidny budynek, z połowy lat 30. ubiegłego stulecia, sypie się od lat. Nic nie wskazuje, by proces ten udało się zatrzymać.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!