Reklama

Czeka na zimę bez ciepła, gazu i wody

28/09/2011 06:55

Gdybym była bardziej zdesperowana, to pewnie oblałabym się benzyną na placu przed katedrą — mówi Małgorzata Pachacz. — Znajduję się u kresu sił, ale mam rodzinę, dzieci, i to mnie trzyma w jakiejś równowadze. Jeszcze trzyma — dodaje.

Co pełną sił i werwy, nie wiekową jeszcze wcale kobietę doprowadziło do takiego stanu? Wszystkie jej, i nie tylko jej, problemy wiążą się z miejscem zamieszkania - stylową, poniemiecką jeszcze willą, która jednak czasy świetności ma już jednak zdecydowanie za sobą. Solidny budynek, z połowy lat 30. ubiegłego stulecia, sypie się od lat. Nic nie wskazuje, by proces ten udało się zatrzymać.

O problemach mieszkańców Bema 78 pisaliśmy już w zeszłym roku. Pisaliśmy o dziurawych rynnach, niesprawnych kominach, załatanym prowizorycznie dachu, z którego sypie się gruz, braku piorunochronów, odrapanej elewacji...

Minęło kilkanaście miesięcy i sytuacja uległa zmianie. Niestety, wcale nie na lepsze.
Z pierwszym dniem października z zarządu budynkiem rezygnuje firma MK. Okres wypowiedzenia będzie trwał miesiąc, tak więc od 1 listopada (data w tym przypadku, wielce symboliczna) dom będzie pozbawiony zarządcy. Przestanie także istnieć wspólnota mieszkaniowa.

Co zmieni to w sytuacji mieszkańców Bema 78?
— Każdy z nas będzie teraz musiał podpisać sam umowy dotyczące mediów - prądu i gazu. Będziemy musieli także we własnym zakresie ubezpieczyć budynek — wyjaśnia Małgorzata Pachacz, jedna z mieszkanek domu.

To oczywiście spory problem, ale najgorsze czego obawia się pani Małgorzata, to odcięcie mieszkańców od ciepła. Straż Pożarna już w poprzednim sezonie grzewczym wydała decyzję o zakazie użytkowania kominów.
— Ich stan jest rzeczywiście fatalny — przyznaje nasza Czytelniczka. — Podobnie jak dachu, na który nawet kominiarze boją się wejść — dodaje.

Część członków wspólnoty mieszkaniowej, chcąc poprawić stan budynku, chciała przeprowadzić już dwa lata temu remont. Okazało się to jednak niemożliwe, gdyż w tak małych jak ta wspólnotach (zaledwie pięć mieszkań) do takich działań potrzeba zgody wszystkich mieszkańców.
A tu zgody nie było. Okoniem stanął jeden z lokatorów - zajmujący wraz z matką mieszkanie na parterze.
Swój sprzeciw argumentował złym gospodarowaniem pieniędzmi - "przez niektórych członków wspólnoty" - jak zaznaczył.

Małgorzata Pachacz próbowała wywalczyć prawo do remontu sądownie, ale i te starania zakończyły się fiaskiem. Najpierw (w lipcu 2010 roku), Sąd Rejonowy oddalił wniosek o zezwolenie na, jak to prawnie określono "zezwolenie na dokonanie czynności przekraczającej zwykły zarząd rzeczą wspólną, tłumacząc, że nie było na to zgody wszystkich współwłaścicieli. Sąd uznał też, że "...zamierzone przez wnioskodawców czynności nie były gospodarczo użyteczne, ani nie służyły wszystkim współwłaścicielom". Niczego nie zmieniła też apelacja złożona do Sądu Okręgowego (w kwietniu tego roku). Sąd odrzucił ją gdyż, jak wytłumaczono, była złożona po terminie.

— Co mam teraz robić — pyta zrozpaczona kobieta. — Gdybym była bardziej zdesperowana, to pewnie oblałabym się benzyną na placu przed katedrą. Jestem u kresu sił, ale mam rodzinę, dzieci, i to mnie trzyma w jakiejś równowadze. Jeszcze trzyma — dodaje.

Kobieta boi się przede wszystkim zbliżającej zimy.
— Mimo, że już w zeszłym roku nie mogliśmy formalnie korzystać z pieców, to jakoś sobie radziliśmy — mówi. — Liczyliśmy na łut szczęścia, że nikt nie sprawdzi, czy korzystamy z kominów. No i nie sprawdził — stwierdza.

W trakcie zbliżającej się zimy już raczej nie będzie można na to liczyć. I to nie tylko z powodu możliwej straży pożarnej, ale przede wszystkim z powodu plomb, które, jak sądzi nasza Czytelniczka, pojawią się na piecach.
— Gdy umowa z zarządcą wygaśnie oplombuje on pewnie piece — tłumaczy Małgorzata Pachacz.
Kobieta nie dziwi się temu, podobnie jak nie dziwi się, że firma MK rezygnuje z zarządu budynkiem.
— A kto miałby ochotę płacić kary, w przypadku nielegalnego korzystania z kominów, i ponosić odpowiedzialność, gdy ktoś się zaczadzi — mówi pani Małgorzata.

Takie same powody podaje dotychczasowy zarządca z firmy MK Zenon Markiewicz.
— Wspólnota ma całkowity zakaz korzystania z kominów. W przypadku jego naruszenia płacilibyśmy karę - 5 tys. złotych za każdy miesiąc. Jeśli jeszcze dodać do tego odpowiedzialność w przypadku jakiegoś nieszczęścia... — Markiewicz zawiesza głos.
Jeśli nic się nie zmieni, to mieszkańców Bema 78 czeka mroźna zima.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama