Reklama

Dentyści nie chcą leczyć w nocy

19/09/2011 17:21

Ból zęba bywa nieznośny, czasem niezbędna jest interwencja dentysty. Niestety, jeśli ból dopadnie nas w nocy lub w dni świąteczne, jedynym wyjściem mieszkańców Elbląga, póki co, są tabletki przeciwbólowe.

W Elblągu kilkakrotnie otwierano pogotowia stomatologiczne, z których pacjenci mogli korzystać po zamknięciu gabinetów w przychodniach i w dni wolne od pracy. Ale były równie szybko zamykane jak otwierane, bo wykonywanie nocnych i świątecznych zabiegów było dla właścicieli takich placówek nieopłacalne, a czasem nawet niebezpieczne. Czy elblążanie doczekają się więc pogotowia dentystycznego z prawdziwego zdarzenia?



Minęło osiem miesięcy, odkąd radna Maria Kosecka (Platforma Obywatelska) złożyła interpelację w celu uruchomienia w Elblągu pogotowia stomatologicznego. 

― Proszę o informację, na jakim etapie są prace związane z uruchomieniem tej placówki ― pytała Kosecka podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej. ― Czy jest szansa, że powstanie?

Chęci są, chętnych brak

No właśnie, jest szansa? Urząd Miejski wyraża chęć stworzenia takiej placówki, ale jak twierdzi dotąd nie znaleźli się stomatolodzy, którzy chcieliby takie pogotowie prowadzić.

— Grupa osób, które deklarowały chęć podjęcia takiej działalności zrezygnowała z uwagi na wymogi ustawy (z dnia 15 kwietnia 2011 r.) o działalności leczniczej oraz kwestie odpowiedniej liczby personelu — informuje Anna Kleina, rzecznik UM. — W tej chwili trwają poszukiwania podmiotu leczniczego, który będzie mógł podjąć się udzielania świadczeń stomatologicznych w zakresie pomocy doraźnej.

Anna Klaina zapewnia, że władzom Elbląga zależy na jak najszybszym powstaniu pogotowia. Dlatego miasto oferuje dofinansowanie do wyposażenia gabinetu lekarskiego. Działalność pogotowia ma natomiast finansować Narodowy Fundusz Zdrowia. Skoro są plany i pieniądze to dlaczego placówki nadal nie ma? Czyżby chęci i fundusze były jednak za małe?

Dentysta. Zawód wysokiego ryzyka?

Pogotowie stomatologiczne funkcjonowało w Elblągu do końca grudnia 2006 r. Od tamtej pory żaden z niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej nie zdecydował się na prowadzenie pogotowia. Ostatnia placówka tego typu mieściła się przy ul. Tysiąclecia - po sąsiedzku z komendą policji. Została zlikwidowana, ponieważ NZOZ miał problemy ze znalezieniem stomatologów chętnych do pracy w całodobowym pogotowiu.

Kolejnym powodem były zbyt niskie kontrakty oferowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Kropką nad „i” były nieprzyjemne incydenty z pacjentami, którzy często przychodzili do dentysty po solidnej dawce „znieczulenia”. Podczas jednego z incydentów lekarz został uderzony przez pacjenta.


— Prowadzenie pogotowia się nie opłaca — mówi Marcin Ostałowski, który prowadził placówkę przy Tysiąclecia. — Niby fundusze są, ale jak się podliczy wydatki na wynajem lokalu i pensje dla lekarzy, to okazuje się, że ich nie wystarcza — dodaje.


O tym, że miasto poszukuje chętnych do prowadzenia pogotowia, doktor Ostałowski dowiedział się... dopiero od nas. Ale jak mówi, nie chciałby drugi raz otwierać takiej placówki. 
O poszukiwaniach nie wiedziała też właścicielka prywatnego gabinetu przy Bałuckiego.

— Pierwsze słyszę — mówi. — Pomysł co prawda jest dobry, przydałoby się takie pogotowie w Elblągu, ale ja nie jestem zainteresowana. Nie chciałabym pracować w nocy — przyznaje.
zg, rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama