Reklama

Dlaczego spłonął Most Wysoki, z czego znany przed laty był Elbląg... Opowieści znad rzeki Elbląg

16/07/2015 20:21

Z okazji uroczystości 700-lecia Elbląga, obchodzonych w 1937 roku, ukazało się wiele okolicznościowych publikacji i artykułów dotyczących dziejów miasta i jego życia codziennego. Jeden z nich został wydrukowany w ówczesnej „Gazecie Elbląskiej”, a jego autorem był fotoreporter Karl Rickmann.

Autor już na początku swojego reportażu podkreśla znaczenie gospodarcze portu w Elblągu, jako ważnego punktu przeładunkowego wielu towarów ekspediowanych później w głąb Europy. Pisze, że mieszkańców Elbląga nie dziwiły na ogół cumujące w porcie statki z Hamburga, Bremy, Rotterdamu, czy też przybyłe z portów bałtyckich i angielskich. Z tego powodu władze miasta pokładały wiele wysiłku w to, by utrzymać stosowną głębokość toru wodnego na rzece Elbląg i na Zalewie Wiślanym. Zapiaszczanie toru wodnego było stałym problem i nasiliło się zwłaszcza w XV wieku. Fakt ten spowodował, że kupcy angielscy z Kampanii Wschodniej (Estland Company) wybudowali w Nowakowie swoją siedzibę (Dom Pod Siedmioma Szczytami), gdzie obok dokonywano przeładunków towarów płynących na statkach do Elbląga na mniejsze statki i barki.
[piano]

Po I rozbiorze Polski, gdy Elbląg znalazł się w państwie pruskim, król Fryderyk II Wielki snuł plany wykorzystania portu elbląskiego jako konkurencyjnego dla portu w Gdańsku. Sprawa ta jednak upadła, gdy w wyniku II rozbioru Polski Gdańsk również znalazł się w granicach państwa pruskiego. Aż do ostatnich lat przed I wojną światową utrzymywanie i konserwacja toru wodnego była w gestii elbląskiego związku kupieckiego. W czasach tzw. Republiki Weimarskiej, gdy rzeka Elbląg została przyporządkowana do dróg wodnych pierwszej kategorii, kuratelę nad utrzymaniem toru wodnego przejęło państwo.

Długi szereg kamienic stojących tuż nad wodą nadawał Staremu Miastu niezwykły urok i znaczenie. Na jednej z tych kamienic, zwanej „Kasztanowiec”, umieszczono tabliczkę z kreską, która oznaczała poziom wody na Starym Mieście w wyniku Wielkiej Powodzi z marca 1888 roku. Kamienice te były też niemym świadkiem zwodowania w dniu 21 sierpnia 1828 r. pierwszego elbląskiego parowca „Copernicus”, dzięki któremu otwarto regularne połączenie Elbląg-Królewiec. Dla „zabobonnych mieszkańców był to diabelski wynalazek” i nie przejęto go zbyt dobrze. Coś w tym było, ponieważ już wkrótce parowiec „Copernicus” podczas dużego sztormu osiadł 17 października 1828 r. na mieliźnie koło Bałgi. Ale życie szło do przodu i wkrótce zastąpił go wybudowany w Anglii bocznokołowiec „Jaskółka” (Schwalbe), który odegrał istotną rolę w założeniu i rozwoju kąpieliska morskiego w Krynicy Morskiej.

Wiele ciekawych i interesujących historii wiązało się z portem. Jedno nabrzeże rzeki Elbląg zwane była Nabrzeżem Hermanna Balka – założyciela miasta. Drugie nazywało się Nabrzeże Lubeckie – na cześć Hanzy i pierwszych mieszkańców miasta, którzy przybyli tutaj z Lubeki. To właśnie za tym nabrzeżem znajdowała się Wyspa Spichrzów, gęsto zabudowana spichlerzami zbożowymi, jako symbolem potęgi handlowej miasta. W 1825 r. elblążanin Friedrich W. Haertel zbudował nad rzeką Elbląg, na odcinku między ul. Św. Ducha i Wapienną, pierwsze kąpielisko miejskie, gdzie kabiny do przebierania stały na wodą, a w wodzie było kilka ruchomych boksów z zatapiającymi się podłogami, dla umiejących i nie umiejących pływać. Ale to kąpielisko utrudniało ruch na rzece, na zimę trzeba było je rozbierać, a ponadto spływające ścieki czyniły je mało zachęcającym do kąpieli. Później władze miasta myślały o wyrychtowaniu kolejnego takiego kąpieliska nad rz. Elbląg, ale już w północnej części miasta.

W czasie I wojny światowej mieszkańcy Elbląga martwili się nie tylko swoimi bliskimi walczącymi na froncie, ale także utratą wybudowanego dokładnie dwieście lat temu Mostu Wysokiego. Stało się to w niedzielę 8 sierpnia 1917 r. Wielu mieszkańców miasta popłynęło tego dnia statkami do Krynicy Morskiej, Lipy i do Narmeln, by na tamtejszych plażach zażywać kąpieli i odpoczynku. Ci co pozostali w mieście korzystali z ładnej pogody, spacerując. Jeden z nich przechodził właśnie przez Most Wysoki, gdy nagle zauważył języki ognia. Powstały one w wyniku zwarcia kabla elektrycznego, który niedawno położono w przebiegu mostu. Za kilka minut wszystko stało już w płomieniach. Konstrukcja mostu, także mechanizmu jego podnoszenia, w wyniku długotrwałych upałów była mocno wysuszona, więc paliła się jak zapałka. Za chwilę poszczególne palące się części mostu zaczęły z dużym łoskotem wpadać do rzeki. Spadły również lampy i balustrady. Po kilku dniach saperzy wybudowali prowizoryczny (rozsuwany) most zastępczy, który przez wiele lat używany był jak most główny.

W całej prowincji Elbląg był znany i ceniony, jako wielki punkt składowy i przeładunkowy towarów masowych i drobnicy. Dla potrzeb magazynowania skupowanego zboża oddano do użytku w sierpniu 1928 r. pierwszy, nowoczesny silos. Miał długą rampę wyładunkową oraz 1400 m kwadratowych. Ta powierzchnia silosu pozwalała na magazynowanie tysięcy ton zboża. Do silosu przynależały również dwie duże szopy magazynowe i dwa stanowiska kontroli celnej. Było specjalne pomieszczenie dla klientów przywożących zboże, by mogli tam załatwić swoją papierkową robotę. Silos wyposażono w dużą wagę, która obsługiwała także wagony wypełnione zbożem. Tuż przy nabrzeżu stało łącznie 5 dźwigów chwytakowych, z których dwa miały udźwig 5 ton, a pozostałe po 3 tony, były też dwa dźwigi do drobnicy. Silos został wyposażony we wszelkie nowości jakie wtedy były dostępne. Było urządzenie do gazowania i zwalczania wołka zbożowego oraz suszarnia gwarantująca wykorzystanie tylko świeżego powietrza do suszenia i wentylowania zboża. Stary silos miał pojemność 2 tys. ton, a nowy 2,3 tys. ton zboża i przystosowany był do jego technicznej obróbki. Zbudowano bocznicę kolejową, która miała 3 km długości, obok znajdowały się palce magazynowania towarów masowych i drobnicy. Pracownicy silosów mieli do dyspozycji szatnię, jadalnię i natryski.

Karl Rickmann napisał że „również w Stoczni Schichaua widać było wiele zmian. Tam, gdzie jeszcze przed kilkoma laty rosła trawa, dzisiaj sterczą w górę ostre sylwetki dźwigów. Tak, elbląski port był lustrzanym odbiciem pomyślności miasta i zaradności jego mieszkańców”.
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama