Reklama

Długi można odpracować. Ratunek przed eksmisją

19/07/2012 17:36

Wiem, że muszę spłacić czynszowe zaległości. Tylko z czego? Renty nie mam, na emeryturę się nie załapuję, więc gdy dostałem szansę na pozbycie się długu, nie mogłem z niej nie skorzystać — mówi pan Mirek, który od czerwca opiekuje się terenami zielonymi wokół posesji i w ten sposób spłaca dług, jaki ma w Zarządzie Budynków Komunalnych. Takich osób w Elblągu jest 67.

Pan Mirek o możliwości odpracowania części swojego mieszkaniowego długu dowiedział się, gdy poszedł do pomocy społecznej po zasiłek.

— Długi narosły mi na koncie właściwie nie z mojej winy — przekonuje pan Mirek. — Ale jestem w tym mieszkaniu zameldowany, więc wiem, że muszę je spłacić. Tylko z czego? Renty nie mam, na emeryturę jeszcze się nie załapuję, więc gdy dostałem szansę na ich pozbycie się, nie mogłem z niej nie skorzystać.

Od czerwca pan Mirek opiekuje się terenami zielonymi wokół posesji, sprząta je, przycina żywopłoty. Pracuje przez trzy godziny dziennie. Wszystkie pieniądze, które zarobi zmniejszają jego 8-tysięczny dług. 
Zasady odpracowywania lokatorskich zaległości zmieniły się z początkiem maja. Poprzednio Zarząd Budynków Komunalnych zatrudniał dłużników na umowy - zlecenia i płacił im "pół na pół": połowę zarobionych pieniędzy najemca przeznaczał na spłatę długów, resztę mógł zatrzymać dla siebie.

— Trochę mi żal, że od maja już nie dostaję pieniędzy do ręki — przyznaje pani Halina. — W końcu mieć 500 zł, a nie mieć to jest spora różnica. Ale przekonałam się do nowych zasad, gdy zobaczyłam, jak szybko zaczyna topnieć mój dług. Jeszcze nie tak dawno sięgał on 29 tys. zł, teraz jest to już 23 tysiące zł. Ale w sumie mam jeszcze do odrobienia 4,8 tys. zł, bo reszta moich należności ma być umorzona.

Agnieszka Kozoń dyrektorem Zarządu Budynków Komunalnych jest od września ubiegłego roku.

— Od początku nie podobały mi się poprzednie zasady odpracowywania długów — przyznaje pani dyrektor. — Ich wysokość zmniejszała się zbyt wolno. Co gorsze - niektóre osoby, po odebraniu umowy-zlecenia szły do banku i brały kredyt. Potem go nie spłacały, więc komornik zabierał pieniądze, które powinny iść na spłatę długów. Dlatego zaproponowaliśmy "program realizacji świadczeń wzajemnych".

Pani dyrektor przyznaje, że trochę obawiała się, że do nowego programu dłużnicy nie będą się garnęli. Nie mieli przecież otrzymywać do ręki ani złotówki. 

— Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły. Tylko przez dwa pierwsze miesiące obowiązywania programu, do Punktów Obsługi Najemców zgłosiło się 138 osób, które chcą odpracować dług. I dalsze wnioski wciąż wpływają — mówi pani dyrektor.

W nowym systemie nie ma limitu miejsc dla najemców, którzy chcą się pozbyć długu. Poprzednio tworzyła się kolejka chętnych, którzy nieraz długo musieli czekać na swoją szansę.

— Dlaczego tak się działo? Bo ZBK mógł przeznaczyć na opłacenie umów-zleceń tylko 50 tys. zł. Teraz pieniądze nas nie ograniczają, bo nie musimy wypłacać świadczeń w gotówce — wyjaśnia Agnieszka Kozoń.

Nowością jest też możliwość przystąpienia do programu świadczeń wzajemnych osób nie mających długów.

— Uznaliśmy, że najemcy, którzy nagle popadają w kłopoty finansowe i nie mogą na bieżąco opłacać czynszu, powinni mieć szansę na niezadłużanie się — mówi pani dyrektor. — Na razie do odpracowywania bieżącego czynszu zakwalifikowaliśmy jedną panią.

Najczęściej osoby, które odpracowują długi, uczestniczą jednocześnie w "programie oddłużeniowym". Dłużnik może mieć umorzone 70 proc., 60 proc. bądź 50 proc. należności głównej i odsetki, jeżeli zobowiąże się do spłaty od razu w całości, w ratach lub do odpracowania reszty zaległości.

Pani Krystyna obliczyła sobie, że jesienią nie będzie już miała długu. — Zbieram papierki, oczyszczam chodniki z zielska, sprzątam teren wokół posesji. Zajmuje mi to 3 godziny dziennie. Nie miałam dużego długu, tylko 3 tys. zł, ale bez pomocy miasta nie byłabym w stanie go spłacić — mówi.

Droga do uczestnictwa w obu programach dla nikogo nie jest zamknięta. 

— W wyniku eksmisji musieliśmy przeprowadzić się z ładnego 58-metrowego mieszkania do 34-metrowej klitki bez łazienki, tylko z ubikacją — opowiada pani Halina. — Długi, oczywiście, poszły za nami. Nie zawahałam się, gdy okazało się, że znaczną ich część mogę mieć umorzoną, jeżeli resztę odpracuję. Sprzątam 8 klatek schodowych, trzy razy w tygodniu po 6 godzin. Niewykluczone, że będę mogła zamienić obecne mieszkanie na nieco lepsze, gdy pozbędę się już wszystkich długów.

Lokatorom z wyrokami eksmisyjnymi pomaga też Biuro Zamiany Mieszkań. W zamian za spłatę długów, obciążających dany lokal, rodzina która chce mieć więcej pokoi może zamienić się z dłużnikiem na mieszkania. Od początku kwietnia do końca czerwca zgłoszono 109 nowych ofert zamiany.
 Mieszkaniowe długi sięgają obecnie ok. 34 mln zł. Dla porównania: ZBK przeznacza w tym roku na remonty 12 mln zł.
Grażyna Gosk

Ile można zarobić?

Za grabienie liści i zbieranie ich do worków, bądź układanie w pryzmy gotowe do wywozu wraz z załadunkiem na samochód ZBK "płaci" 10 zł za godzinę. Na tyle samo wycenione są drobne prace konserwatorskie na placach zabaw i sprzątanie klatek schodowych. Ale już uprzątanie przez godzinę strychów i piwnic z zalegających przedmiotów, pielęgnacja zieleni (w tym usuwanie chwastów) oraz sprzątanie terenów pozwala na zmniejszenie lokatorskiego długu o 11 zł. Na 13 zł wycenione jest odśnieżanie ręczne i usuwanie oblodzeń, usuwanie błota pośniegowego oraz załadunek i wyładunek mebli i innych rzeczy w trakcie przeprowadzanej eksmisji. Na konto osób, które roznoszą po domach korespondencję za pokwitowaniem wpływa 1 zł od listu. Osoby wykonujące drobne, pomocnicze prace biurowe otrzymują 5 zł za godzinę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama