Reklama

Dostaje gigantyczne rachunki za wodę. Twierdzi, że to przez nieszczelną instalację

24/07/2015 10:21

Piotr Ciesielski z podelbląskiego Janowa otrzymuje wysokie rachunki za wodę, sięgające nawet ponad pięciu tysięcy złotych. Problem w tym, że mężczyzna twierdzi, że nie zużywa aż tyle wody, a rachunki zawyża nieszczelna instalacja.

Piotr Ciesielski pochodzi z Płocka. Gospodarstwo w Janowie kupił w 2006 r. 

— Na początku mieszkałem w oborze. Miałem wodę, wiec chciałem założyć licznik, by wszystko było legalnie — mówi mężczyzna.


Jak twierdzi, jego wizyta w Elbląskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji zaowocowała obietnicą założenia przez firmę licznika.

— Ale krótko po tym wodę odcięli. Powiedziano mi, że mam sobie wybudować wodociąg na swój koszt, wtedy założą licznik. Dlaczego, skoro wodociąg już był? Zresztą nie miałem takiej możliwości, bo on przebiegałby przez kilka działek, nie tylko przez moją. Kazali mi aż z boiska w Janowie ciągnąć wodociąg do domu. Rok czasu nie miałem wody, woziłem ją w wiaderkach z Płocka — opowiada.


Tymczasem jego gospodarzenie zaczęło nabierać tempa.

— Powiedziałem w EPWiK, że nie mogę bez wody funkcjonować. Wysłali ekipę, założyli licznik, ale na boisku w Janowie, które jest oddalone od mojego domu około kilometr, na działce, która należy do gminy. I tak pobieram wodę w domu, a licznik jest na boisku — mówi mężczyzna.

Dlaczego się zgodził na takie rozwiązanie? — A jak można prowadzić gospodarstwo bez wody? — mówi.
I w tym momencie, jak twierdzi zaczyna się jego dramat. Dowód to rachunki za wodę - i to horrendalne. — Przykładowo 5600 zł za kwartał — mówi pan Piotr.


Skąd jego zdaniem te sumy, skoro rodzina pana Piotra liczy z nim cztery osoby, nie prowadzą hodowli bydła i nie wykorzystują wody do celów przemysłowych?

— To popegeerowska instalacja i są wycieki. Kupując gospodarstwo nie wiedziałem, w jakim jest stanie. W sprawie rachunków i wycieków interweniowałem w EPWiK, ale powiedzieli, że to jest mój wodociąg. Jak by to stało się przed licznikiem, to oni by odpowiadali. Prosiłem o naprawy, o przeniesienie licznika do domu. I nic — mówi.

Zainstalował więc drugi licznik, w mieszkaniu.
— Zgłosiłem go do legalizacji w EPWiK, ale tego nie zrobili. Mimo to zacząłem płacić rachunki za swój licznik, wychodzi około 100 zł miesięcznie. 
Ale licznik na boisku szkolnym nadal bije, a tym samym rośnie zadłużenie wobec EPWiK, które już oddało sprawę do sądu — mówi mężczyzna.

Pan Piotr mówi, że rachunków nie zapłaci, bo to tak, jakby się przyznał, że takie ilości wody zużywa. Jego zdaniem gmina powinna wybudować dla niego nowy wodociąg, z którego nie byłoby wycieków, a najlepiej gdyby EPWiK zalegalizował licznik, który ma on w domu. 

— Jestem w sytuacji bez wyjścia. Prosiłem gminę o pomoc — mówi pan Piotr...
Gmina sprawę zna. Stawała nawet na radzie gminy. Ale radni nie zgodzili się na budowę wodociągu do zabudowań pana Piotra.


— Aby wybudować wodociąg biegnący po terenie, który należy do gminy musiałby on mieć aż 750 metrów długości. To inwestycja, której koszty można oszacować nawet na kilkaset tysięcy złotych. Radni powiedzieli więc „nie” dla takiego wydatku, gdyż gminy na to nie stać — mówi Zygmunt Tucholski, zastępca wójta gminy Elbląg.

Gmina swój ustawowy obowiązek dostarczenia mieszkańcom wody spełniła, bo pan Piotr przyłącze ma. Tucholski podkreśla również, że wszystkie awarie wycieku z tej części przyłącza, które jest na działce należącej do gminy, były usuwane. 

— Kiedyś lało się z boiska na drogę, taki był wyciek. Wydzwaniałem, żeby naprawili i nic. A rachunek obciąża mnie — mówi Ciesielski.


Czy jest szansa na legalizację licznika, który ma w domu?

— Państwo Ciesielscy wskazali w 2008 r. jako punkt zainstalowania wodomierza głównego studnię wodomierzową na boisku szkolnym i tam odbywa się pomiar zużytej wody. Jeżeli wyciek powstaje pomiędzy wodomierzem głównym a obiektami należącymi do odbiorcy, to sytuacja ta obciąża odbiorcę. EPWiK opracowało na wniosek państwa Ciesielskich nowe warunki techniczne podłączenia do sieci ich nieruchomości, za które jednak państwo Ciesielscy nie zapłacili, i których nie odebrali. Brak jest po stronie przedsiębiorstwa uzasadnienia ekonomicznego i prawnego do zmiany lokalizacji wodomierza na proponowaną przez państwa Ciesielskich. Naprawa odcinka instalacji pozalicznikowej nie należy do obowiązków EPWiK, a do jej właściciela i ta kwestia powinna zostać rozstrzygnięta pomiędzy gminą a jej mieszkańcem — poinformowało nas EPWiK.

Zastępca wójta mówi, że być może widzi rozwiązanie.

― Można poprowadzić wodociąg drogą krótszą, wynoszącą około 80 metrów, lecz prowadzącą przez działkę nienależącą do gminy, a do osoby prywatnej. Jednak potrzebna jest na to jej zgoda. Tym sposobem woda zostałaby doprowadzona do dwóch odbiorców. Ja wiem, że ze strony tej osoby jest dobra wola w tej sprawie, ale stawia ona warunek wcześniejszej rozmowy z zainteresowanym. Poprzedni właściciele tej nieruchomości nie zgadzali się na wejście na ich teren, obecnie sytuacja się zmieniła. Moim zdaniem tej dobrej woli nie ma ze strony osoby, której nasza rozmowa dotyczy, a który był przeze mnie informowany o sposobie, w jaki można rozwiązać jego problem. Jednocześnie wiem, że radny Rady Gminy Elbląg (mieszkaniec Janowa, który interesuje się powyższą sprawą) również przekazywał zainteresowanemu informacje o takiej możliwości — mówi Tucholski.


— Mieli dziewięć lat, by mi pomóc, bo tyle ta sprawa się ciągnie — kwituje pan Piotr.

Anna Dawid

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama