Reklama

Dramatyczny list: Bił, poniżał, poniewierał... Przez 37 lat

13/04/2011 13:36

Mąż znęcał się nade mną fizycznie i psychicznie od początku małżeństwa, tj. od 1974 roku. Nie chodziłam po obdukcję i nigdzie nie donosiłam. Przeminęło i żyło się dalej. Przez niego chorowałam i przez niego się leczyłam — pisze Anna, nasza Czytelniczka.

On od 17 roku swojego życia pił. Pił coraz więcej i stał się alkoholikiem. Począł znęcać się psychicznie okropnie od 2004r. W roku 2005 założona była „niebieska karta”. Po dłuższym czasie została zlikwidowana bez mojej wiedzy. 
W 2006 r. jesienią mąż biegał po domu za mną z nożem o czym powiedziałam p. dzielnicowemu. Miał przyjść do domu spisać protokół i nigdy nie przyszedł. Mówił do mnie „niech pani pisze do prokuratury”.


W 2007 r. po moim wyjściu ze szpitala w czerwcu, po ciężkim pobiciu i próbie samobójczej spowodowanej znęcaniem, mąż dalej znęcał się psychicznie coraz bardziej. Kontrolował mnie, gdy wchodziłam do łazienki, dokuczał, wyzywał od kurew, szmat, ciągał po podłodze, niepokoił, szykanował, żałował jedzenia i światła.


Wykrzykiwał, że zamknie mnie w gumowe ściany. Wyzywał od wariatek i pomawiał przed ludźmi. Mówił, „ale ty k... jesteś wytrzymała”. Poniżał, lekceważył, poniewierał. Traktował mnie gorzej jak dzikie zwierzę. Popychał, kpił, wydzierał się, był agresywny i wulgarny.

Stosował groźby karalne, że mnie zabije.
 Bodajże 15 lub 16 sierpnia 2007r. wybrałam się na policję do dzielnicowego. Nie było go więc powiedziałam, iż chcę rozmawiać z osobą kompetentną w sprawie znęcania się fizycznego i psychicznego przez męża nade mną. Zaszła kobieta i długo ze mną rozmawiała, powiedziała „wygląda na to, że mąż chce zrobić z pani wariatkę i wpędzić do szpitala psychiatrycznego”. Wniosła postępowanie w policji, które trwało prawie 4 miesiące. Przez policję traktowana byłam niepoważnie. Nie pisano wszystkich protokołów. Interwencje były przeważnie bezskuteczne.

Czasami się ze mnie wyśmiewano. 
Ostatniego grudnia 2007 r. otrzymałam z prokuratury umorzenie dochodzenia. 
Mąż poczynał coraz lepiej, znęcając się psychicznie. Przestał bić. Przykład interwencji z 26 lutego 2008r. Mąż nie został zabrany na izbę wytrzeźwień, chociaż był pijany. 
W 2009 r. we wrześniu psycholog w MOPS mówiła do mnie – „zniewolona pani była przez całe życie”. Chodziłam w 2009 r na terapię do ośrodka „Szansa”. Żadnego wsparcia lekarskiego, sąsiadów, rodziny. Jestem od jego rodziny odseparowana. Nigdy mnie nie zaproszą do siebie.
Ostatnia interwencja 21 lutego 2011 – wszedł do domu chyba o 19, był agresywny. Zadzwoniłam po 19 wzywając interwencję. Mąż krzyczał – zmyślasz. Policja nie przyjechała. Kto mi pomoże?
"

Anna


Ingrid Hintz-Nowosad
, Dziennik Elbląski
Ten list w oryginale to ponad 6 kartek zapisanych odręcznie. Widać w nich cierpienie i okropną bezsilność. Kim jest autorka listu? Moim zdaniem ofiarą bezdusznego systemu pomocy. Przeraża mnie bezradność tej kobiety. Rozmawiałam z nią kilka razy. Dzwoniłam w jej sprawie do kilku instytucji. I co ? I nic. Bo jedni nie będą rozmawiać z dziennikarzem zasłaniając się ochroną danych osobowych, inni mówią, że takich spraw jest na pęczki, i kobieta ma sobie sama radzić. Ta kobieta sama sobie nie poradzi. Potrzebuje pomocy....

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama