Reklama

Dwudziesta rocznica urodzin Internetu po polsku

16/08/2011 20:01

— Pamiętam jak kiedyś mówiło się o Internecie, że jest to coś niesamowitego. Człowiek tak podchodził, patrzył i wydawało się, że nigdy nie będzie miał do tego umiejętności, chęci, ani serca. A jednak — wspomina Jacek Perliński, radny PiS w sejmiku wojewódzkim. — Uważam, że dwie rzeczy, telefon komórkowy i Internet w ostatnich latach kompletnie zmieniły życie ludzi.

"Ty masz dwadzieścia lat. Dziś nie potrzeba więcej nam do szczęścia chyba już nic". Słowa z popularnej piosenki idealnie pasują do dzisiejszego jubilata. Dokładnie 17 sierpnia 1991 roku Polska została podłączona do internetu. Dwadzieścia lat temu została wysłana pierwsza wiadomości e-mail z Uniwersytetu Warszawskiego do Uniwersytetu w Kopenhadze. W ciągu dwóch dekad internet przestał być czymś, co jest dostępne tylko dla wybranych.



Tomasz Klarkowski, 31-letni pracownik banku nie wyobraża sobie dnia pracy bez maila. 
— Nie wiem, czy możliwe byłoby wykonywanie mojej pracy bez poczty elektronicznej — mówi elblążanin. — Mailowo przepływają wszelkie dokumenty. Jedynie to, co trzeba na szybko, załatwia się przez telefon.


Paweł Kulasiewicz, prezes stowarzyszenia Elbląg Europa, również nie wyobraża sobie życia bez internetu. 
— E-mail to podstawowy sposób komunikacji w mojej codziennej pracy. Wszystkie informacje, które zbieram lub wysyłam do organizacji pozarządowych lub wolontariuszy, ślę mailem — przyznaje Kulasiewicz.


Internet stał się dzisiaj wszechobecny i zawładnął wszystkimi dziedzinami życia. Przez internet można znaleźć pracę, żonę (lub męża), dotację na założenie własnej firmy. Również kolejne kampanie wyborcze coraz bardziej przenoszą się do internetu. I to wszystko przez jeden ludzki wynalazek.

Międzynarodowa sieć przez 20 lat swojego istnienia zawładnęła ludźmi w większości zakątków świata. Ciekawe, jak się rozwinie przez kolejne 20 lat? 




Jerzy Kuczyński to dziennikarz z ponad 40-letnim stażem. Doskonale pamięta czasy, kiedy jeszcze nikt nie śnił o elektronicznej poczcie. Gdy stawiał pierwsze kroki w zawodzie, w redakcjach pracowało się na telegramach. 


— Była to wielka puszka, podobna do chlebaka. Sekretarka wybijała tekst na taśmie. Było to czasochłonne i zużywało kilometry taśmy — wspomina nasz redakcyjny kolega. 
Na przełomie lat 80 i 90 pojawiły się faksy. Lecz rewolucją okazały się maile.


— Różnica między telegramem, a e-mailem jest taka, jak między lotem odrzutowcem, a jazdą trabantem. Dzięki mailom praca dziennikarza stała się lżejsza, łatwiejsza i przyjemniejsza — przyznaje Jerzy Kuczyński.


Ryszard Biel, fotoreporter "Dziennika Elbląskiego", pamięta czasy, gdy zdjęcia do redakcji wysyłało się pociągiem albo PKS-em. Gazeta wychodziła codziennie, więc zdjęcia też trzeba było wysyłać każdego dnia. 
— Zdjęcia się wywoływało, wkładało do koperty i wysłało — opowiada Ryszard Biel i dodaje: — Wtedy wszystko trwało dłużej. Nawet nie było wiadomo, jak wyszło zdjęcie, dopóki nie wywołało się negatywu.
Karolina Śluz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama