Reklama

Dziś świętują babcie, jutro dziadkowie. Miłość pokoleń to bezcenna rzecz

21/01/2016 10:21

Zmieniają się czasy, obyczaje, świat pędzi do przodu, ale pewne wartości pozostają niezmienne. Dziadkowie i babcie, podczas swojego święta, życzą sobie tego samego: niekończącej się miłości od swoich wnucząt. I siły dla siebie, żeby pomóc wychować nowe pokolenie.

Dzisiaj babcie i dziadkowie przełamują stereotypy. To osoby w sile wieku, nowoczesne, aktywne i pracujące. Jak Grażyna Kluge, była wiceprezydent Elbląga i była wicewojewoda warmińsko-mazurska. Choć ma niewiele czasu, to stara się jak najczęściej spotykać ze swoimi trzema wnuczkami.
— W związku z moją pracą raczej nie jestem typową babcią-opiekunką, ale babcią, która kładzie nacisk na element związany z rozrywką i zabawą z wnuczkami, atrakcyjnym pobytem u babci i rozmowami. Dziewczynki mają 8, 5 i 2 lata: każda z nich to indywidualność — mówi Grażyna Kluge. — Rola babci czy dziadka jest niezmienna od wielu lat: wspierać swoje dzieci w wychowaniu ich maluchów. Charakter i formy tego wsparcia pewnie się różnią od tych z przeszłości, ale za każdym razem to wsparcie jest niezbędne. No i jeszcze miłość, wielka, do granic możliwości.

Ale są też babcie, które w swoim życiu przyjęły na siebie rolę matki swoich wnucząt. Tak jest w przypadku elblążanki, Jadwigi Król, która opiekuje się swoim 25-letnim, niewidomym wnukiem Dastinem. Pani Jadwiga ma jeszcze troje wnucząt, które mieszkają pod Warszawą.
— Niektóre kobiety boją się zostać babciami, bo wiele z nich widzi siebie od razu w roli babuleńki z siwym kokiem na głowie i z robótką w ręku, obarczone obowiązkiem udzielania rad i dyscyplinowania — mówi.

Z panią Jadwigą oprócz jej wnuka Dastina mieszka także jej 93-letnia mama.
— Cieszy mnie ta wielość pokoleń w moim domu, bo uważam, że dzięki temu łatwiej jest mi przekazać wnukowi wzorce wychowawcze. Obcowanie na co dzień z osobą starszą, kontakt z nią uczy najmłodsze pokolenie szacunku dla wartości i tradycji. Co roku z całą trójką i z najmłodszym wnukiem wyjeżdżamy na wspólne wakacje do Mikoszewa, właśnie po to, by jeszcze bardziej umocnić więzy — mówi pani Jadwiga.— Młody człowiek obserwując zachowanie swoich najbliższych względem ich rodziców, uczy się szacunku wobec ojca i matki, sposobów okazywania uczuć starszym od siebie oraz pomagania i wspierania. Uczenie szacunku do drugiego człowieka w swojej roli babci-opiekunki stawiam sobie za główny cel.

Dziadkowie są źródłem wsparcia dla rodziców, osobami, którym z pełnym zaufaniem mogą powierzyć swoje dziecko, bez obaw o jego bezpieczeństwo. Mariusz Michalski, aktor Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu jest świeżo upieczonym dziadkiem: jego wnuk przyszedł na świat zaledwie 8 dni temu.
— Te 3,5 kilograma szczęścia od razu wywróciło cały nasz świat do góry nogami — cieszy się pan Mariusz. — Poród był niespodziewany, bo synowa miała jeszcze trochę czasu do rozwiązania, ale maluszek był bardzo ciekawy świata. To był bardzo nerwowy czas: ja jechałem do pracy, a tu rodził się mój wnuk!

Zapytany o rolę dziadka w życiu swojego wnuka przyznaje, że to trudne pytanie.
— Dziadkowie są rodzicami rodziców i ta relacja jest najważniejsza po rodzicielskiej. I tak zadaniem ojca jest uczyć i czuwać nad bezpieczeństwem swojego dziadka. Ale ze swoich wspomnień wiem, że dzieci najchętniej się uczą od dziadków. Na mnie olbrzymi wpływ wywarł mój dziadek, z którym chodziłem po zakupy, i który nauczył mnie, że świat ma wiele oblicz. Ludzie mają w naturze to, że chętniej słuchają się co drugiego pokolenia — śmieje się aktor.

Dziś to często wnukowie pomagają odnaleźć się dziadkom we współczesnym świecie. 18-letni wnuczek elblążanina Sylwestra Glinieckiego często zachodzi do dziadka, by podpowiedzieć mu, jak poruszać się w świecie nowoczesnych technologii i obsługi komputera. Pan Sylwester ma już dorosłe wnuki i, jak mówi, z czasem relacja dziadek-wnuczęta zmienia się, choć wcale nie na gorsze.

— Jak byli mali, często prowadzałem ich do przedszkola, czy młodszych klas szkoły. Przy mnie wnuk nauczył się jeździć na nartach i na łyżwach a także grać w tenisa stołowego, który ja trenuję namiętnie do tej pory. Dziś każde z nich ma już swoje dorosłe sprawy. Mieszkają poza Elblągiem, wnuk przygotowuje się właśnie do matury. Ale spotykamy się tak często, jak jest to możliwe — mówi pan Sylwester.

Po dwakroć kochają dziadkowie i babcie, którzy na co dzień doświadczają rozłąki ze swoimi wnuczętami.
— Mój 13-letni wnuk mieszka z rodzicami za granicą. Ale spędza u nas każde wakacje: zdarza się, że przyjeżdża na tydzień lub dwa w ciągu roku — opowiada Mira Stankiewicz, dziennikarka Radia Olsztyn.
Wspomina, jak trudne było rozstanie z ukochanym wnukiem.
— Staram się mu dawać jak najwięcej miłości. Rozłąka z nim była bolesna, do czasu kiedy wnuczek nie polubił rozmów prze telefon — śmieje się pani Mira. — Teraz prawie codziennie łączymy się zdalnie przez komunikator internetowy, więc mam go także przed oczami. Potrafimy przegadać wspólnie wiele godzin.
AS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama