Reklama

Grudzień ’70. Elbląg pamięta

18/12/2025 13:12

Elbląg znalazł się wśród miast objętych falą protestów robotniczych w grudniu 1970 roku. Wojsko i milicja użyły broni wobec demonstrantów protestujących przeciwko podwyżkom ogłoszonym przez władze. Zginęli elblążanie Marian Sawicz, Zbyszek Godlewski i Waldemar Rebinin.

Masakra z grudnia 1970 roku była konsekwencją ogłoszonych przez rząd podwyżek cen podstawowych artykułów spożywczych. W kilku ośrodkach na Wybrzeżu: Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Elblągu przeciwko tej decyzji zaprotestowali robotnicy. Doszło też do spontanicznych demonstracji. Najbardziej gwałtowny przebieg miały one w Gdańsku, gdzie protestujący podpalili budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Władze odpowiedziały surowymi represjami – przeciwko robotnikom wysłano wojsko i zmilitaryzowane odwody milicji. Według oficjalnych danych na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych.

Aby ukryć prawdziwą skalę tych wydarzeń, władze objęły cenzurą wszystkie informacje w tej sprawie. Nie pozwalano nawet rodzinom zabitych organizować pogrzebów, obawiając się, że ceremonie żałobne zamienią się w manifestacje. W rezultacie zabici byli grzebani nawet nocą.

Reklama

Do tamtych dramatycznych wydarzeń Elbląg wrócił w czwartek, 18 grudnia, podczas miejskich obchodów 55. rocznicy Grudnia ’70. Jak podkreślił prezydent Elbląga Michał Missan, pamięć o ofiarach komunistycznej zbrodni ma dla miasta szczególny wymiar. – Uczciliśmy pamięć ofiar Grudnia ’70, jednej z najczarniejszych kart w najnowszej historii Polski. Tegoroczna rocznica tragicznych wydarzeń sprzed 55 lat jest tym bardziej wyjątkowa, bowiem 4 grudnia Sejm podjął jednogłośnie uchwałę ustanawiającą Dni Pamięci Grudnia 1970 – podkreślił prezydent. – Oddając hołd ofiarom komunistycznej zbrodni, głośno mówimy, że Elbląg pamięta, a pamięć ta będzie pielęgnowana i przekazywana kolejnym pokoleniom. Szczególnie wspominamy trzech zamordowanych wówczas elblążan: Mariana Sawicza, Zbyszka Godlewskiego i Waldemara Rebinina. Cześć ich pamięci! – dodał.

Bezpośrednio po tych zdarzeniach odpowiedzialność – ale wyłącznie polityczną – kierownictwo PZPR zrzuciło na Władysława Gomułkę. W porozumieniu z Moskwą pozbawiono go władzy, a jego miejsce zajął Edward Gierek. Ten odciął się od polityki poprzednika i nawet cofnął decyzję o podwyżkach cen, ale aż do końca PRL winni masakry, zarówno zleceniodawcy, jak i wykonawcy rozkazów, nie zostali ukarani.

Reklama

Śledztwo wszczęto dopiero w październiku 1990 r. Najpierw prowadziła je prokuratura wojskowa, potem Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Przesłuchano ponad cztery tysiące świadków. W 1995 r. do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku trafił akt oskarżenia przeciw 12 osobom. Najważniejsi wśród nich byli gen. Wojciech Jaruzelski (w grudniu 1970 r. był ministrem obrony narodowej) oraz Stanisław Kociołek (był wicepremierem i członkiem Biura Politycznego KC PZPR). To właśnie Kociołek miał wydać zgodę na strzelanie do robotników.

Oskarżeni zostali również Kazimierz Świtała (były szef MSW), wiceszef MON Tadeusz Tuczapski, dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego Józef Kamiński, dowódca 16. Dywizji Pancernej Edward Łańcucki, komendant Szkoły Podoficerskiej MO w Słupsku Karol Kubalica oraz pięciu wojskowych. Prokuratura zarzuciła im „sprawstwo kierownicze” zabójstwa. W akcie oskarżenia zaznaczyła, że decyzję o użyciu broni palnej mogła podjąć tylko Rada Ministrów, zaś zrobił to Władysław Gomułka (nie można go było pociągnąć do odpowiedzialności, bo zmarł w 1982 r.). Prokuratura zwróciła ponadto uwagę na to, że sprzeciwu wobec polecenia Gomułki nie zgłosiła żadna z osób obecnych na posiedzeniu władz PZPR (jedną z nich był Jaruzelski). Prokuratura żądała dla oskarżonych kar ośmiu lat więzienia. Obrońcy wnosili o uniewinnienie.

Reklama

Sąd w Gdańsku zebrał się po raz pierwszy w 1996 r., jednak proces długo nie ruszał; na rozprawy m.in. nie stawiali się oskarżeni, tłumacząc się złym stanem zdrowia i wiekiem. W końcu zaczął się on w czerwcu 1998 r. W 1999 r. przeniesiono go do Warszawy (wtedy na ławie oskarżonych pozostało już tylko 10 osób); jesienią 2001 r. ruszył na nowo. Od tego czasu trwały żmudne przesłuchania świadków, głównie robotników Wybrzeża, żołnierzy i milicjantów. W akcie oskarżenia prokuratura wniosła bowiem o przesłuchanie około 1110 osób; sąd nie zgodził się na ograniczenie ich liczby, o co w toku procesu wnosił prokurator. Na proces wpływały też kłopoty zdrowotne sędziów i ławników.

Generał Jaruzelski nigdy nie wyraził skruchy, a działania wojska i milicji przedstawiał jako zasadne. „Oskarżenie jest bezpodstawne; nie postąpiłem wbrew konstytucji, nie wydałem rozkazu użycia broni, nie popełniłem przestępstwa” – mówił Jaruzelski i podkreślał, że poczuwa się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej, ale nie karnej. Twierdził, że wiele działań wojska i milicji to „obrona konieczna lub stan wyższej konieczności”, bo wystąpił wtedy „silny nurt niszczycielski, kryminalny”.

Reklama

Zapewniał, że jako szef MON podjął kroki w celu „złagodzenia” decyzji Gomułki: pierwsze strzały miały być oddawane w powietrze, potem w ziemię, a następne w nogi demonstrantów.

W maju 2011 r., po 10 latach rozpraw, sprawa musiała zostać przerwana z powodu śmierci ławnika. Wznowiony w lipcu 2011 r. proces prowadzono już bez gen. Jaruzelskiego ze względu na jego zły stan zdrowia.

W kwietniu 2013 r., po 18 latach od wniesienia aktu oskarżenia, Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Stanisława Kociołka. Skazał zaś Mirosława W., dowódcę batalionu blokującego bramę Stoczni Gdańskiej, i Bolesława F., zastępcę ds. politycznych dowódcy 32. Pułku Zmechanizowanego blokującego stocznię w Gdyni. Według sądu mogli oni przewidzieć, że oddawanie strzałów nie tylko w powietrze, ale i w ziemię może spowodować śmierć cywilów. Sąd zmienił jednak kwalifikację ich czynu na udział w śmiertelnym pobiciu, gdyż odpowiedzialność za to przestępstwo nie wymagała ustalenia, kto oddał śmiertelny strzał do danej osoby, co jest konieczne do uznania winy przy zabójstwie, a co w tym wypadku było niemożliwe.

Reklama

PAP/red.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/12/2025 14:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama