Reklama

Elbląg zasługuje na inne spojrzenie

24/10/2014 15:19

Elbląg jako dobrze funkcjonujący, dynamiczny ośrodek, będzie stwarzał lepsze możliwości rozwoju całego obszaru przygranicznego w sferze gospodarczej, kulturalnej i handlowej. Dlatego zasługuje na inne spojrzenie  — mówi Władysław Mańkut, radny sejmiku województwa, wojewoda elbląski w latach 1996-97. 


— Ostatnio znów pojawił się pomysł przeprowadzenia referendum w sprawie przynależności Elbląga do województwa pomorskiego. Jego inicjatorom nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów, chociaż zebrano ich ponad 8400, a to robi wrażenie.
— Trzeba zacząć od tego, że po reformie administracyjnej elblążanie poczuli się oszukani. Być może byłoby inaczej, gdyby zdecydowano się na taki model, jak w województwie lubuskim czy kujawsko-pomorskim, gdzie w jednym z miast jest Urząd Wojewódzki, a w drugim Urząd Marszałkowski. Trzeba też zauważyć, że kiedy tworzono struktury nowej władzy, to zabrakło w nich elblążan. Wszystko to wywołało pewną nerwowość, która przełożyła się na pierwsze referendum w sprawie przynależności Elbląga. Wynik był jednoznaczny. Ówczesny premier nie zdecydował się skorzystać z tej podpowiedzi. Co innego wynik referendum, a co innego możliwości prawne. Decyzje zapadają na szczeblu centralnym.

— Sentyment do nieistniejącego już dzisiaj województwa elbląskiego pozostaje wciąż żywy.

— Chciałbym przypomnieć, że województwo elbląskie było wśród tych, które w 1997 r. otrzymało medal życia gospodarczego jako jedno z tych województw, które już wówczas było przygotowane do wstąpienia do Unii Europejskiej. Ten medal chcę przekazać elbląskiemu muzeum, jako dowód na to, że byliśmy dobrym województwem. Równoważyliśmy dochody bieżące z wydatkami bieżącymi, co nie jest proste - czego przykładem jest choćby tak bogate województwo jak mazowieckie. Musimy także pamiętać o tym, że Elbląg wcześniej był częścią województwa gdańskiego. Związki, więzi sentymentalne, emocjonalne i gospodarcze pozostały. Elbląg był bardzo związany z Mierzeją Wiślaną - podzielenie Żuław również nie sprzyja rozwojowi miasta i okolic. 
Co do pomysłu organizacji referendum, jestem przekonany, że władze wojewódzkie i centralne powinny wziąć pod uwagę oczekiwania elblążan. Elbląg w wyniku reformy administracyjnej wyraźnie stracił na swoim znaczeniu. Uważam, że byłe miasta wojewódzkie powinny mieć prawo do zupełnie innego korzystania z różnego rodzaju subwencji, dotacji, które będą wspierały tendencje prorozwojowe. Trudne sobie wyobrazić, żeby władze Elbląga z własnych środków finansowych były w stanie przebudować całą infrastrukturę niezbędną dla lokowania tutaj przemysłu. Słyszymy dzisiaj, że duży, niemiecki koncern będzie budował fabrykę w województwie wielkopolskim. Dlaczego tam? Bo są odpowiednie połączenia drogowe, kolejowe, które stwarzają możliwość szybkiej dystrybucji produktów. Gdyby takie możliwości powstały u nas, to chęć zainwestowania byłaby na pewno większa.

— Czy wątek ewentualnego referendum pojawia się podczas obrad sejmiku województwa?

— Tak. Osobiście kilkakrotnie w interpelacjach mówiłem o potrzebie przyspieszenia pewnych działań dla elbląskiego obszaru funkcjonalnego. Po 15 latach od wejścia w życie reformy administracyjnej potrzebna jest dyskusja, pewna refleksja nad tym, jak rozwijają się nowe ośrodki wojewódzkie, a jak podupadły byłe miasta wojewódzkie. Rozwój Polski nie nastąpi tylko przez rozwój kilku aglomeracji. W Polsce jest kilka tysięcy gmin, ponad 100 miast, w których rządzą prezydenci. Byłoby dobrze, żeby te miasta i gminy mogły rozwijać się równomiernie. Nie godzę się na Polskę A, B czy nawet C o dochodach na głowę mieszkańca dwukrotnie niższych niż średnia krajowa.

— Silny gospodarczo Elbląg to nie tylko szansa dla tego miasta?
— To jest bardzo ważne. Elbląg jako dobrze funkcjonujący, dynamiczny ośrodek, będzie stwarzał lepsze możliwości rozwoju całego obszaru przygranicznego w sferze gospodarczej, kulturalnej i handlowej. Dlatego też Elbląg i cały elbląski obszar funkcjonalny zasługują i wymagają innego spojrzenia ze strony władz wojewódzkich i centralnych. Strumienie finansowe z perspektywy unijnej na lata 2014-20 nie mogą być skierowane tylko do ośrodków, które rozwijają się dynamicznie. Muszą wspierać także miasta, które mają potencjał, ale brakuje pieniędzy, by wprowadzić koło zamachowe w ruchu. Referenda z czegoś wynikają. To nie tylko sama chęć zbierania podpisów, to zewnętrzna oznaka pewnego niezadowolenia czy właśnie pewnych oczekiwań.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama