Reklama

Elbląska skrzypaczka absolwentką Uniwersytetu Harvarda


05/08/2011 10:20

Muzyka przydaje mi się w biznesie, bo nauczyła mnie dyscypliny i kreatywności, czyli tego, czego często brakuje biznesmenom — przekonuje elblążanka Ewa Stormowska, tegoroczna absolwentka Uniwersytetu Harvarda w Cambridge koło Bostonu. — Uświadomiła mi także, że talent to nie wszystko i aby w życiu osiągnąć sukces, trzeba się mocno napracować.


29-letnia elblążanka znalazła się w gronie pięciu Polaków, którzy w tym roku zostali absolwentami Harvardu. Amerykańska uczelnia jest jedną z najbardziej elitarnych na świecie, a ukończyło ją ośmiu prezydentów USA (włącznie z obecnym), ponad 70 noblistów i niezliczona liczba premierów, ministrów, królów, książąt i kacyków z całego świata. W tym gronie jest także Ewa Stormowska.


Niezwykle uzdolniona elblążanka edukację rozpoczęła w szkole muzycznej, gdzie najpierw ukończyła szkołę podstawową, a następnie średnią. Zresztą, innego wyboru dokonać nie mogła, skoro wcześniej do tej samej szkoły uczęszczało jej starsze rodzeństwo. Przy wyborze uczelni całej trójce pomagała mama, która od dziecka miała zamiłowanie do muzyki, ale mieszkając na wsi, nie miała możliwości kształcić się w tym kierunku.

— Już w wieku czterech lat chciałam grać na skrzypcach i zrozumieć, co te wszystkie kropki znaczą — wspomina Ewa Stormowska. — A po drugie zamiłowanie do skrzypiec przejęłam po bracie i siostrze, którzy wcześniej grali na tym instrumencie.

W przypadku Ewy pasja do muzyki nie kolidowała z nauką, a wręcz odwrotnie, stawała się motywacją do jeszcze cięższej pracy. Efekty były takie, że każdego roku na świadectwie miała najlepsze oceny i czerwony pasek.
I właśnie podczas nauki w szkole muzycznej elblążanka postanowiła, że po jej ukończeniu złoży dokumenty do Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

— Zawsze radziłam sobie z matematyką, ale dopiero w szkole średniej odkryłam, że oprócz zamiłowania do muzyki interesują mnie także przedmioty ścisłe, czyli właśnie matematyka, fizyka, a także gospodarka — mówi 29-letnia skrzypaczka. — To po części pewnie też dzięki tacie, który uczy fizyki w I Liceum Ogólnokształcącym w Elblągu i zawsze dużo mi o tym przedmiocie opowiadał.

By jednak dostać się do jednej z najlepszych uczelni w kraju, potrzebna była nie tylko olbrzymia wiedza, ale także odpowiednie przygotowanie do egzaminów wstępnych. Te elblążanka rozpoczęła, będąc w klasie maturalnej. Mimo wielu obaw okazało się, że ciężka nauka nie poszła na marne i za pierwszym podejściem dostała się do SGH.

— Celowałam w najlepszą uczelnię, ale to u mnie normalne, bo ja zawsze próbuję realizować swoje marzenia i to te, które są trudne do osiągnięcia — wyjaśnia Stormowska. — SGH w tym czasie była w rankingach najlepszą uczelnią, a dodatkowo dawała wiele możliwości zagranicznych wyjazdów. Szkoła współpracowała z wieloma znanymi uczelniami na świecie i jak się później okazało była dla Ewy oknem na świat.

Po zakończeniu studiów elblążanka rozpoczęła pracę w firmie doradztwa strategicznego A.T. Kearney, w której wcześniej, w czasie nauki, miała praktyki. Po niespełna roku z Polski przeniosła się do hiszpańskiego biura.

— W tym czasie nasza firma obsługiwała kilka korporacji z Ameryki Łacińskiej, dlatego też przy okazji zwiedziłam m.in. Argentynę, Brazylię, Urugwaj czy Peru — mówi — mówi Ewa Stormowska. — Było bardzo międzynarodowo, dużo jeżdżenia, o czym kilkakrotnie przekonali się rodzice, kiedy zapomniałam, że jestem w innej strefie czasowej i dzwoniłam do nich w środku nocy.


W pewnym momencie Ewa poczuła, że jeszcze chciałaby się uczyć i tym razem wybór padł na Harvard.
— To też było moje marzenie życia — wyznaje Stormowska. — Jak byłam dzieckiem, wydawało mi się, że tego nie osiągnę, bo Harvard znałam tylko z zagranicznych filmów. Miałam obawy, dlatego też papiery złożyłam również do kilku innych szkół.


Okazało się, że niepotrzebnie, bo Ewa, jako jedna z nielicznych osób z naszego kraju, została przyjęta na amerykańską uczelnię, gdzie przez dwa lata ciężko pracowała. Codziennie około ośmiu godzin spędzała na nauce, a resztę czasu na budowaniu kontaktów z ludźmi biznesu. 

— Na zajęciach często pojawiają się biznesmeni bądź politycy, którzy przekazują swoją wiedzę — opowiada elblążanka. — Przyglądają się studentom, a po zakończeniu nauki najlepszym proponują pracę w dużych światowych firmach. Na Harvardzie spotkałam ludzi z różnych zakątków świata. Są też tacy, co wyszli ze slumsów i udało im się ukończyć uczelnię. To pokazuje, że jeśli tylko się chce, to można wszystko osiągnąć. 




I wreszcie, po dwóch latach, przychodzi ta wymarzona chwila, czyli dzień rozdania dyplomów. Jest to szczególny moment, zarówno dla studentów jak i ich bliskich. Każdy absolwent, odświętnie ubrany, maszeruje w uroczystej procesji przez dziedziniec uniwersytetu. Ruszają spod pomnika Johna Harvarda i pomiędzy tłumami kibicujących rodzin przechodzą koło domów studenckich. Następnie dostojne grono kilkuset luminarzy Harvardu zasiada w fotelach na udekorowanych schodach uczelnianej kaplicy i zaczynają się przemówienia, dalekie jednak od pompy i nudy. Po tym wszystkim następuje wręczenie dyplomów, a potem studenci rozchodzą się na dalsze uroczystości na swoich wydziałach. Jest także czas dla rodziców i bliskich. 


— Staraliśmy się całą piątką trzymać razem, wszyscy Polacy wspólnie i to się chyba udało, bo mocno się zaprzyjaźniliśmy — mówi 29-letnia elblążanka. — Dwójka Polaków wraca do pracy do kraju, natomiast reszta otrzymała propozycje za granicą.




Ci, którzy ukończyli amerykańską uczelnię, o swoją przyszłość martwić się raczej nie muszą. To duże międzynarodowe koncerny same zabiegają o absolwentów. Podobnie było z Ewą Stormowską, która otrzymała kilka ofert. Ostatecznie zdecydowała się na kontynuowanie pracy w doradztwie strategicznym.

— Na najbliższe dwa lata wyjeżdżam pracować do Azji, gdzie rynek jest bardzo wzrastający i ma bardzo duży potencjał — wyznaje Ewa. — Są tam największe możliwości, a przy okazji sama sporo mogę się nauczyć. Zauważyłam, że menadżerowie sukcesu, to menadżerowie międzynarodowi, dlatego także chcę poznawać świat. Doświadczenie to skarb.
Krzysztof Fedak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama