Reklama

Tomasz Walczak o filmie, który zachwycił Japonię. Tak powstawały „Echa Legendy - Elbląg”

Zalane podziemia Galerii EL, woda po kostki i godziny pracy dla kilku sekund idealnego ujęcia. Tak powstawały „Echa Legendy – Elbląg” – produkcja, która zachwyciła Japonię. – Stworzyliśmy mini film przygodowy zamknięty w trzech minutach. Było to zadanie bardzo trudne i włożyliśmy w to masę pracy – mówi reżyser Tomasz Walczak.

ELBLĄG NUMEREM 1 W JAPONII

W tegorocznej edycji Japan World’s Tourism Film Festival rywalizowało ponad 1300 produkcji ze 110 państw. W kategorii turystycznych miast pierwsze miejsce zdobył film „Echa Legendy – Elbląg”.

Nagrodzony film nie jest klasycznym spotem reklamowym. To opowieść prowadzona z perspektywy bohaterki, która przemierza Elbląg od dzieciństwa do dorosłości.

Twórcy łączą w nim legendy z rzeczywistością. Pojawiają się najbardziej rozpoznawalne miejsca – Stare Miasto, Kanał Elbląski, Bażantarnia czy nadbrzeża rzeki Elbląg – ale pokazane są w sposób, który buduje narrację, a nie tylko prezentuje atrakcje.

Reklama

Motywem przewodnim jest legenda o Piekarczyku, która prowadzi widza przez historię miasta, jego architekturę i współczesność. Lokalne opowieści stają się punktem wyjścia do uniwersalnych tematów – odwagi, tożsamości i odkrywania własnych korzeni.

Efekt? Produkcja, która zamiast klasycznej promocji stawia na klimat i emocje. I właśnie to – jak pokazuje wynik festiwalu – okazało się jego siłą.

ROZMOWA Z TWÓRCĄ FILMU "ECHA LEGENDY - ELBLĄG"

Film promujący Elbląg zdobył 1. miejsce w kategorii miast turystycznych podczas Japan World’s Tourism Film Festival 2026. Podczas tegorocznego festiwalu rywalizowało ponad 1300 filmów ze 110 krajów, ale to „Echa Legendy – Elbląg” zachwycił jury. O kulisach powstawania nagrodzonego dzieła rozmawiamy z jego twórcą, Tomaszem Walczakiem.

Reklama

Gratulacje w związku z 1. miejscem w Japonii! Co twoim zdaniem sprawiło, że to właśnie elbląska opowieść o Piekarczyku (i nie tylko) urzekła japońskie jury?

Tomasz Walczak: Dość łatwo jest zainteresować kogoś miejscem, które zna. Jednak jeśli celujemy w globalną promocję, już na etapie koncepcji musimy zrobić coś, co sprawi, że osobę na drugim końcu świata przyciągnie nasz film.

W filmie „Echa Legendy” mamy połączenie storytellingu z unikalnym podejściem wizualnym. Stworzyliśmy mini film przygodowy zamknięty w trzech minutach. Było to zadanie bardzo trudne i włożyliśmy w to masę pracy.

Reklama

Mamy tu sporo ujęć poklatkowych, budowaliśmy scenografię, muzyka do filmu była komponowana specjalnie pod ten obraz. To wszystko złożyło się na to, że film wyróżnia się spośród innych produkcji. A na festiwalu było ponad 1300 filmów z całego świata. 

„Echa Legendy – Elbląg” odchodzi od typowego „pocztówkowego” stylu na rzecz narracji fabularnej i emocji. Skąd pomysł na przedstawienie Elbląga z perspektywy dziewczynki dorastającej w mieście?

Zawsze staramy się szukać czegoś, co urozmaici filmy, które tworzymy. Pokazywanie po prostu ładnych obrazków z miasta zazwyczaj sprawdza się wśród mieszkańców, ludzie zachwycają się widząc miejsca, które znają. Ale dla mnie idea filmu promocyjnego to pokazanie miejsca komuś, kto go nie zna. No i tutaj zadanie jest zdecydowanie trudniejsze.

Reklama

Żeby zainteresować osobę z drugiego końca świata miastem leżącym w kraju, w którym nigdy nie był, film musi mieć w sobie coś przyciągającego. My łączymy tutaj dwie rzeczy – techniki wizualne z wykorzystaniem filmu poklatkowego wraz ze storytellingiem.

Film przede wszystkim musi się wyróżniać spośród setek innych filmów, które powstają każdego dnia. Zawsze też celujemy globalnie z naszymi produkcjami, dlatego film powstaje dwujęzycznie, po polsku i angielsku. 

Sama koncepcja filmu przygodowego powstała po pierwszej wizycie w mieście. Historia zawsze musi być dopasowana do lokacji. Tutaj wiedziałem, że zrobienie filmu o poszukiwaniu skarbów jest ambitnym zadaniem, ale dzięki ogromnej pomocy z Wydziału Promocji Miasta udało nam się stworzyć „Echa Legendy”.

Reklama

Co było najtrudniejsze do zrealizowania jeżeli chodzi o ten film?

Zazwyczaj najtrudniejsze są rzeczy, których nie możemy kontrolować, czyli pogoda. Przez deszcze trochę walczyliśmy z zalanymi podziemiami Galerii El, gdzie nagrywaliśmy scenę znalezienia skrzyni ze skarbem. Ostatecznie postanowiliśmy nagrywać w wodzie po kostki i dodało to trochę uroku dzięki fajnym odbiciom w wodzie, chociaż nie było łatwo.  

Zajmujesz się profesjonalnie technikami timelapse i hyperlapse. Po pierwsze – informacja dla laików od eksperta – na czym te techniki polegają? 

Reklama

Timelapse i hyperlapse to w skrócie film poklatkowy. Oznacza to, że aparat mamy nie w trybie video, tylko robimy zdjęcia. Każdą klatkę filmu tworzymy osobno jako zdjęcie. 25 takich zdjęć daje nam sekundę filmu. Efektem jest coś, co wygląda jak przyspieszony film, ale dzięki temu, w jaki sposób powstaje mamy dużo możliwości do wykorzystania tego kreatywnie. Proces jest dość długi i czasochłonny, ale to też jeden z elementów, który wyróżnia nasze filmy.

To wymaga niesamowitej cierpliwości – czasem godziny czekania na kilka sekund materiału. Skąd wzięła się fascynacja właśnie taką formą pokazywania świata?

Reklama

Technikami poklatkowymi zajmuję się już ponad 10 lat. A zaczęło się dość klasycznie, zobaczyłem w internecie jakiś film pokazujący technikę hyperlapse i bardzo mi się spodobało. Okazało się, że nie potrzeba do tego dużo sprzętu, raczej dużo cierpliwości, więc jako student z prostym aparatem i statywem miałem wszystko, żeby spróbować.

To wciąż dość niszowa technika, ale wtedy była jeszcze mniej popularna. Zrobiłem pierwszy film, był świetny odbiór, więc miałem motywację do dalszej eksploatacji tych technik.

Reklama

Pamiętasz pierwszy film, który sprawił, że pomyślałeś: „To jest to, co chcę robić w życiu”?

To raczej był proces, niż jeden moment. Zawsze miałem jakieś swoje ulubione typy produkcji, jak na przykład właśnie filmy promocyjne. Nie tak trudno wejść w branżę kreatywną, żeby nagrywać cokolwiek. Jeśli jednak mówimy o dojściu do momentu, kiedy robię właściwie tylko ten wycinek całego świata filmu, w którym się najlepiej czuję, to to była droga na prawie dekadę. 

Czy nowe technologie wpływają dziś na tego typu twórczość? Czy dzisiaj bardziej liczy się nowoczesny dron i sprzęt, czy jednak to nadal "oko" i wrażliwość autora są nie do zastąpienia?

Reklama

Im więcej narzędzi do tworzenia mamy, tym lepiej. Dzisiaj na pewno możemy w prosty sposób robić ujęcia, które 15 lat temu wymagały wielkiej ekipy filmowej lub były po prostu niemożliwe. Jednak podstawą zawsze jest pomysł. Skoro do narzędzi dostęp ma właściwie każdy, ceny nie są już tak zaporowe jak kiedyś, to musimy mieć coś, czym się wyróżniamy. Przykładowo był taki moment jak pojawiły się pierwsze drony, że świetnie oglądały się filmy pokazujące jakieś miejsce z powietrza. Dzisiaj już ujęcia z drona nie są wyróżnikiem, tylko standardem.

Nie pochodzisz z Elbląga. Czy zaprezentowanie „nieswojego” miasta jest w jakimś stopniu wyzwaniem?

Reklama

Z moim teamem robiliśmy już filmy zarówno dla miejsc, które znamy świetnie i takich, w których nigdy wcześniej nie byliśmy. W tym drugim przypadku trzeba po prostu poświęcić więcej czasu na przygotowanie scenariusza.

Wydaje mi się, że takie świeże spojrzenie osoby z zewnątrz jest świetne przy tworzeniu produkcji promocyjnych – nie mam swoich ulubionych miejsc, nie wiążę jakichś emocji z pewnymi lokacjami, które mogłyby wpływać na ocenę tego, czy powinny znaleźć się w filmie.

Film jako medium stricte wizualne potrzebuje miejsc, które wyróżniają się wizualnie. To jest pierwszy krok, drugim jest stworzenie angażującej historii.

Wiele osób po obejrzeniu filmu mówi: „To naprawdę mój Elbląg? Wygląda jak z bajki!”. Takie reakcje są chyba lepsze niż każda nagroda?

Zawsze wychodzę z założenia, że film kierujemy poza miasto, aby trafił do ludzi nie znających jeszcze tego miejsca. Jednak aprobata mieszkańców zawsze bardzo nas cieszy, bo to oni znają to miejsce lepiej niż my. Jeśli wymyślilibyśmy historię w filmie całkowicie odklejoną od miasta, która tam po prostu nie pasuje, to właśnie oni by nam o tym na pewno powiedzieli. Dlatego zawsze niecierpliwie wyczekujemy pierwszych reakcji mieszkańców po publikacji filmu.

TWÓRCY I OSIĄGNIĘCIA

Dream Team od zadań specjalnych:

  • Tomasz Walczak: reżyser, operator i specjalista w efektowych technikach filmowych. Ma na koncie liczne nagrody międzynarodowych festiwali filmowych, a jego materiały oglądać można w największych polskich i zagranicznych stacjach telewizyjnych. Pracuje na całym świecie, m.in. tworząc ujęcia hyperlapse dla największych festiwali muzycznych, jak Tomorrowland Belgium czy Soundstorm w Arabii Saudyjskiej.
  • Łukasz Łędzki: Kompozytor, którego aranżacje można usłyszeć m.in. w produkcjach Disneya i Pixara. Tworzy muzykę do amerykańskich filmów, reklam, trailerów i dokumentów.
  • Jakub Kruczek: mistrz słowa odpowiedzialny za warstwę narracyjną. Copywriter, autor tekstów i bloger.
  • Małgorzata Rozwód: kierowniczka produkcji i montażystka, dbająca o płynność i efektywność pracy na planie.

Zespół zdobył ponad 30 nagród festiwali filmowych. W 2023 roku ich film „Bielsko-Biała – miasto od zawsze dla ludzi” zdobył tytuł World's Best City Tourism Film przyznawany przez organizację CIFFT. Ich najnowszy sukces to 1. miejsce dla filmu „Echa Legendy – Elbląg” na Japan World’s Tourism Film Festival 2026.

Zobacz film „Echa Legendy – Elbląg”

„Echa Legendy – Elbląg” to materiał, który miał promować miasto. Teraz sam stał się jego wizytówką na świecie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/03/2026 10:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama