Elektrownie wiatrowe to nie tylko problem podelbląskich wsi. Jak twierdzą protestujący przeciwko ich budowie rolnicy, powody do obaw mogą mieć także elblążanie. Ich zdaniem, miasto może zostać skażone chemicznie.
— Turbiny wiatrowe, obracając się, wytwarzają podciśnienie. W takiej sytuacji pestycydy stosowane do oprysków mogą zostać wessane i przeniesione nawet na odległość kilku kilometrów, na przykład do Elbląga. Miasto może więc zostać skażone chemicznie — przestrzega Mirosław Januszaniec, właściciel 100-hektarowego gospodarstwa w Wikrowie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!