Reklama


Elektrownie wiatrowe to nie tylko problem wsi


08/08/2011 11:15

Elektrownie wiatrowe to nie tylko problem podelbląskich wsi. Jak twierdzą protestujący przeciwko ich budowie rolnicy, powody do obaw mogą mieć także elblążanie. Ich zdaniem, miasto może zostać skażone chemicznie.

— Turbiny wiatrowe, obracając się, wytwarzają podciśnienie. W takiej sytuacji pestycydy stosowane do oprysków mogą zostać wessane i przeniesione nawet na odległość kilku kilometrów, na przykład do Elbląga. Miasto może więc zostać skażone chemicznie — przestrzega Mirosław Januszaniec, właściciel 100-hektarowego gospodarstwa w Wikrowie.


Januszaniec protestował, razem z kilkudziesięcioosobową grupą rolników z podelbląskich wsi, przeciwko budowie elektrowni wiatrowych na Żuławach. Był to już trzeci w tym miesiącu protest przeciwko wiatrakom, zorganizowany przed Urzędem Gminy Elbląg.


Protestujący zwracają uwagę na zagrożenia zdrowotne, jakie może spowodować zbyt bliskie sąsiedztwo wiatraków.

— Powinno to być przynajmniej 3 kilometry od siedlisk ludzkich, a nie kilkaset metrów — twierdzą rolnicy.

Obawiają się także spadku wartości ich działek oraz tego, że wiatraki mogą zagrozić uprawom rolnym.

— W odległości 500 metrów od wiatraków nie można stawiać żadnych zabudowań, nawet budy dla psa pan nie postawi — mówi Januszaniec. — Na tym obszarze prawo zakazuje również sadzenia drzew oraz prowadzenia szeregu upraw, na przykład rzepaku, kukurydzy, czy grochu.


Co więc można sadzić?

— Mogą być uprawy pszenicy albo łąka. Choć w tym ostatnim przypadku już bym się kłócił: jak jest łąka, to mogą być żaby - żer dla bocianów — zauważa sarkastycznie Mirosław Januszaniec, dodając: — Może warto by było, by inwestor pomyślał o zatrudnieniu tresera dla bocianów, by oduczył ich takich skłonności.


Zabudowania gospodarcze Januszańca ma dzielić od najbliższego wiatraka - w Adamowie - zaledwie sto metrów. 

— A nie rozmawiamy przecież o jakimś jednym wiatraku, tylko o potężnym zespole energetycznym ponad 40 wiatraków, o mocy aż dwóch megawatów — dodaje rolnik.

Skutki ewentualnej inwestycji odczują, według Mirosława Januszańca, nie tylko mieszkańcy podelbląskich wsi. Odczuć mogą je także elblążanie.
— Pomijam już widok, jaki będą mieli. Wysokość wiatraków ma wynosić od 150 do 200 metrów, gdy wieża elbląskiej katedry to 98 metrów — mówi rolnik. — Ale skażenie chemiczne jest zagrożeniem, które powinno wzbudzić obawy każdego myślącego człowieka.


Obawy przed stawianiem elektrowni wiatrowych mają nie tylko rolnicy. Na uciążliwości związane z takimi inwestycjami zwracał też uwagę, w trakcie swojej ostatniej wizyty w Elblągu, też poseł Sławomir Rybicki (Platforma Obywatelska).

— Wiatraki szpecą i to trwale krajobraz — mówi Rybicki. 


Parlamentarzysta poinformował też, że w Sejmie trwają prace nad ustawą, zachęcającą inwestorów do stawiania elektrowni wiatrowych na morzu.


Opinię o tym, że wiatraki szpecą krajobraz, podziela również Grzegorz Nowaczyk, prezydent Elbląga.

— To czysta energia, ale z punktu widzenia ekonomicznego, energia droższa od konwencjonalnej — dodaje prezydent Elbląga.

wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama