Blisko 1,8 mln zł w rok i nawet 72 godziny pracy na dobę — te braniewskie rozliczenia bada prokuratura. Podczas nadzwyczajnej sesji w Ostródzie radni ujawnili, że lekarz i jego była przełożona znów pracują w jednej placówce. Ta ma około 40 mln zł zobowiązań.
Nadzwyczajna sesja Rady Powiatu Ostródzkiego miała przynieść odpowiedź na pytanie, dlaczego miejscowy szpital pogrąża się w coraz większych problemach finansowych. Przyniosła jednak także inne, równie kłopotliwe pytanie: jak to możliwe, że osoby związane z głośną sprawą braniewskiego szpitala ponownie znalazły się razem — tym razem w Ostródzie? Na sali była Bernadeta Hordejuk, prezes Szpitala w Ostródzie. Oficjalna strona placówki potwierdza, że funkcję dyrektora ds. ekonomicznych pełni tam Bożena Duduś, była prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Podczas sesji radni mówili również, że w Ostródzie pracuje lekarz, którego rozliczenia w Braniewie wywołały ogólnopolską burzę.
Milioner i jego przełożona
Przypomnijmy. Lekarz pełniący w Braniewie funkcję dyrektora ds. lecznictwa otrzymał w 2024 roku ponad 1,77 mln zł. W dokumentacji wykazano mu 11 577 godzin pracy, dyżurów i gotowości, chociaż cały rok liczy 8760 godzin. W niektórych dobach suma rozliczonych świadczeń miała wynosić 48, 62, a nawet 72 godziny.
Prokuratura bada decyzje osób odpowiedzialnych za sprawy majątkowe braniewskiej placówki, w tym podwyższanie wynagrodzenia lekarza i przyznawanie mu dodatków. W odrębnym wątku sprawdzane jest możliwe narażenie pacjentów. Nikomu nie postawiono dotąd zarzutów, dlatego nie podajemy danych lekarza. W Ostródzie nie jest on jednak osobą anonimową. Radni wprost zestawiali jego obecne miejsce pracy z zatrudnieniem byłej prezes braniewskiego szpitala.
— Skoro starosta pochodzący z Koalicji Obywatelskiej w Braniewie podjął kroki, tam zarząd powiatu wziął się do roboty, pani dyrektor odeszła, a pan lekarz sam złożył wypowiedzenie, to jak to możliwe, że w drugim powiecie, również rządzonym przez Koalicję Obywatelską, te osoby znajdują pracę? — pytała radna Anna Szczurowska.
Braniewo zaczęło ciąć koszty
Starosta braniewski Leszek Dziąg mówił wcześniej naszej redakcji, że po zmianie władz PCM nowa prezes zaczęła dokładnie sprawdzać grafiki. Ograniczono przypadki, w których ta sama godzina mogła być rozliczana z dwóch lub trzech tytułów. Po kilku miesiącach lekarz złożył wypowiedzenie.
— Jak nastała nowa prezes, zaczęła sprawdzać godziny pracy i ucinać takie sytuacje, że za tę samą godzinę liczono dwa czy trzy razy — relacjonował starosta.
Zmienił się także sposób działania braniewskiej chirurgii. Zamiast utrzymywania kosztownych ostrych dyżurów przez całą dobę skoncentrowano się na zabiegach planowych. Według Leszka Dziąga liczba nagłych przypadków rzeczywiście kończących się operacją w Braniewie była niewielka, a najciężsi pacjenci i tak trafiali do Elbląga.
— Koszty nocnych dyżurów mocno spadły. Ostatni wynik za poprzedni rok to 2,5 miliona złotych na plusie — powiedział starosta.
Ostróda: 40 mln zł zobowiązań
W Ostródzie sytuacja zmierza w przeciwnym kierunku. Prezes Bernadeta Hordejuk mówiła podczas sesji o blisko 40 mln zł zobowiązań przejętych wraz z wcześniejszymi stratami. Kapitały spółki były ujemne, a jej dalsze funkcjonowanie wymagało uchwały właściciela i programu naprawczego. Strata szpitala za 2025 rok wyniosła około 11,8 mln zł. Radny Kołodziejski przypominał, że zobowiązania krótkoterminowe wzrosły w ciągu roku z około 25 do ponad 32 mln zł. Stało się tak mimo zamknięcia oddziałów położniczego i noworodkowego, co miało przynieść oszczędności.
Prezes tłumaczyła, że podstawowym problemem są świadczenia wykonane dla pacjentów, za które NFZ nie zapłaci. Ich koszt wyniósł dokładnie 7 mln 311 tys. 641 zł. Gdyby szpital otrzymał te pieniądze, strata wynosiłaby około 4,55 mln zł, a nie 11,8 mln zł. Starosta na sesji zapewniał jednak, że mechanizm znany z Braniewa nie ma miejsca w Ostródzie.
Kto kontrolował szpital?
Sprawa osób z Braniewa połączyła się z kolejnym wątkiem sesji — sposobem sprawowania nadzoru właścicielskiego. Radny Kołodziejski zarzucił staroście, że do końca 2024 roku prowadził „politykę wymieniania się stanowiskami w radach nadzorczych z kolegami samorządowcami”. Pytał, dlaczego w radzie nadzorczej szpitala zasiadali burmistrzowie i wójtowie, a osoby z doświadczeniem medycznym pojawiły się w niej dopiero w 2025 roku.
Starosta odpowiadał, że rada zgodnie z prawem może liczyć od trzech do pięciu osób, a część zmian wynikała po prostu z końca kadencji jej członków.
— W czasie, kiedy te osoby były w radzie nadzorczej, szpital przynosił zyski — podkreślił.
Dodał też, że dyrektora ds. ekonomicznych dobiera sam prezes szpitala, a zarząd powiatu nie wskazuje mu konkretnej osoby.
Jan Berdycki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze