Reklama

Filiżanki mają dusze. I mogą sporo kosztować

17/06/2011 10:45

Jako kustosz w elbląskim Muzeum Archeologiczno-Historycznym opiekuje się między innymi numizmatami i militariami, czyli przedmiotami, którymi bardziej zainteresowani są mężczyźni. Dla zachowania równowagi, w wolnych chwilach, Małgorzata Gizińska oddaje się jak najbardziej kobiecej pasji - zbieraniu przepięknych, porcelanowych filiżanek.

— Skąd wziął się pomysł na kolekcjonowanie filiżanek?

— Od lat prowadzę comiesięczne targi staroci w naszym muzeum. Zawsze doceniałam piękno starych przedmiotów z duszą. Myślę, że filiżanki właśnie ją posiadają... Do tego są przepiękne, bardzo kobiece i bardzo wdzięczne do zbierania, tak więc kilka lat temu postanowiłam zacząć je kolekcjonować.



— Ma Pani zawodowo kontakt z osobami, które także oddają się różnorodnym kolekcjonerskim pasjom. Na czym polega magia zbierania?

— W kolekcjonowaniu ważne jest nie tylko posiadanie i uzupełnianie swoich zbiorów. Ważne jest także, by móc dzielić się swoją pasją ze wszystkimi oglądającymi i właśnie to jest piękne. Kolekcjonowanie to nie tylko zbieranie, ale także czytanie, interesowanie się i ciągłe pogłębianie tematu, dotyczącego przedmiotu naszych zbiorów. Weźmy chociażby filiżanki... Istnieje mnóstwo leksykonów, książek i opracowań, które powstały na ten temat. Wiedza jest więc ogromna i nie uważam, że udało mi się już całą ją poznać.



— Czy jest to bardzo kosztowne hobby?

— W porównaniu z innymi przedmiotami kolekcjonerskimi, jak np. antyki, to na pewno nie. Jednakże cena jednej filiżanki dochodzić może nawet do 1000 zł, co nie jest małą kwotą na tradycyjną polską kieszeń.



— Gdzie Pani szuka unikatowych filiżanek?

— Na targach staroci, w antykwariatach, jeżdżę do różnych innych miast, np. na Jarmark Dominikański do Gdańska. Ostatnio odkryłam także zakupy przez Allegro. Trzeba jednak bacznie uważać, żeby kupić komplet, gdyż zdjęcia mogą być często mylące.



— Jak liczne są Pani zbiory?

— Moja kolekcja nie jest może bardzo imponująca ilościowo. Na razie nie są to setki, tylko dziesiątki (śmiech). Niedawno moje zbiory jeszcze bardziej się uszczupliły. Przeciążyłam bowiem serwantkę, na której przechowywałam swoją kolekcję i niektóre z nich, niestety, się potłukły.



— Jakie są Pani marzenia?

— Na emeryturze chciałabym celebrować picie herbaty, oczywiście w pięknych filiżankach. Marzą mi się takie spokojne poranki, podczas których można poczytać gazetę, zjeść śniadanie. Nie spieszyć się... Jak na razie obowiązki mi na to nie pozwalają, ale zawsze wiedziałam, że tak będzie. Nawet moja pierwsza filiżanka była w komplecie z talerzykiem śniadaniowym.
Joanna Szacherska



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama