— Z niepokojem patrzymy w niebo, bo gdy pada deszcz siedem rodzin jest odciętych od świata — mówi Zofia Meirowska z kolonii Chojnowo. — Droga jest w tak fatalnym stanie, że pogotowie dojedzie tylko do krzyżówki. Chorego trzeba tam dowieźć końmi lub ciągnikiem.
Mieszkańcy kolonii Chojnowo z niepokojem myślą o tym, że znów zbliża się jesień, a z nią deszcze. — Wtedy nasza droga staje się nieprzejezdna — mówi Zofia Meirowska. — Samochód osobowy nie przejedzie. Pozostaje traktor i konie. Nie przejdą po błocie — Strach pomyśleć, co będzie, gdy ktoś poważnie zachoruje.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!