Reklama



Jemy więcej jabłek, ale tylko w Internecie



06/08/2014 16:39

Jedz jabłka, a ogryzek zostaw Putinowi-to jedno z wielu, krążących po Internecie haseł nawołujących do jedzenia polskich owoców w odwecie na nałożone przez Rosję embargo. Jak się okazuje, w Elblągu pospolitego ruszenia na jabłka nie ma. Więc jemy ich więcej, ale tylko w Internecie?

Wśród przepytanych przez nas osób, tylko jedna stwierdziła, że będzie kupowała więcej jabłek i kapusty, by wesprzeć polskich sadowników. Nic w kwestii jedzenie jabłek nie zmieni się m.in. u pani Ireny Bigas.
— Będę jadła tyle ile jadłam wcześniej. Nie kupię więcej, bo by się zmarnowały — mówi.



Nie widzą zmian

Odwiedziliśmy też stoiska z owocami. Sprzedawcy nie zauważyli wśród swoich klientów zwiększonego zainteresowania jabłkami. — Sprzedaż jest na takim samym poziomie, jak przed wprowadzeniem embarga — mówi Ewa Jesionowska, która ma stoisko na Giełdzie Elbląskiej.

— Ludzie tylko żartują, że trzeba jeść teraz więcej jabłek, ale wcale nie kupują ich więcej. 
— Klienci tylko pytają, czy jabłka będą tańsze — dodaje sprzedawca z sąsiedniego stoiska.


Barbara Werra na Giełdzie Elbląskiej prowadzi hurtownię z owocami i warzywami. I ona również nie zauważyła zwiększonego popytu na jabłka.

— Mam stałych dostawców i stałych odbiorców — mówi Barbara Werra. — Nie kupię więcej, bo nie sprzedam tego. Na razie nikt z nowych dostawców nie dzwonił, nie pytał, czy kupię od niego jabłka lub kapustę. 



Wystarczy zjeść 4,5 kg więcej

Rosyjskie embargo to potężny cios dla polskich sadowników, bo na rosyjski rynek trafiało 70 proc. jabłek, które zbieramy w kraju. Co teraz?

— Wystarczy zjeść 4,5 kg jabłek więcej np. zamiast bananów i cytrusów, i problem rozwiązany — mówi Marek Sawicki minister rolnictwa.


I jest to wykonalne, ale problem w tym, że spożycie jabłek w Polsce spada.
— Bo są banany, bo są pomarańcze i inne cytrusy — mówi Jolanta Kazimierska, prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw „Unia owocowa”.


O ile w 2002 roku średnio każdy z nas zjadał ponad 37 kilogramów jabłek, to w 2010 roku już zaledwie 17 kg. Ale bez wątpienia jesteśmy w stanie nieco pomóc sadownikom, jedząc więcej owoców i warzyw, co zresztą wyjdzie nam na dobre.

— Eksport stanął, a jeszcze w chłodniach są jabłka z ubiegłorocznych zbiorów — mówi prezes Kazimierska. — Za wcześnie, by mówić o stratach, to wszystko zależy od tego, jak długo potrwa embargo. Rosja to nasz podstawowy rynek zbytu. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy tam ponad milion ton jabłek.
W Polsce zbieramy 3-3,5 mln ton jabłek rocznie, z tego w granicach 700 tys. ton eksportowaliśmy do Rosji.
kr,aw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama