Niełatwe dzieciństwo, brak wsparcia ze strony najbliższych i trudna sytuacja życiowa sprawiły, że pan Sebastian zdecydował się wyjechać za granicę do pracy. Niestety, przez pandemię przepracował zaledwie kilka miesięcy. Wówczas stało się najgorsze — zawał serca. Dziś 36-latek nie jest w stanie połączyć końca z końcem.
Nasz bohater nie miał łatwego dzieciństwa. — Pochodzę z rodziny alkoholików — opowiada. — Muszę przyznać, że było ciężko. Mimo to, na szczęście mi się udało i wyszedłem na ludzi. Nigdy nie nadużywałem alkoholu, nie siedziałem w więzieniu. W wieku 18 lat wyprowadziłem się z domu. Niestety niedane mi było skończyć szkoły. Pan Sebastian wziął jednak życie w swoje ręce. — Wstąpiłem do świadków Jehowy — kontynuuje opowieść. — To właśnie oni pomogli mi zdobyć zawód mechanika samochodowego. Powoli również życie prywatne zaczęło się układać. Ożeniłem się i mam dzieci.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!