Reklama

Katastrofę kolejową w Mostach spowodował elblążanin

12/05/2011 12:49

— Słyszałem sygnały alarmujące o zbliżającym się pociągu, ale myślałem, że zdążę przejechać — przyznał w trakcie przesłuchania 64-letni Franciszek S. z Elbląga. To kierowca tira, który pod koniec kwietnia spowodował katastrofę kolejową w Mostach koło Lęborka, w której zginęły dwie osoby, a 24 zostały ranne. Za spowodowanie katastrofy kolejowej grozi mu 8 lat więzienia.

Do katastrofy doszło 28 kwietnia około godz. 17 w Mostach pod Lęborkiem. Na miejscu zginęło dwoje pasażerów. Dwadzieścia osób zostało rannych.

W tym dniu panowała dobra widoczność, a sygnalizacja świetlna na przejeździe kolejowym (bez barier) działała bez zarzutu.

Potwierdził to również elblążanin, który spowodował katastrofę. 64-latek przewoził Scanią cegły. Widział ostrzeżenie o zbliżającym się pociągu, ale zaryzykował i wjechał na przejazd. 
Pociąg relacji Katowice-Gdynia uderzył w ciężarówkę tuż za szoferką, dlatego kierowca przeżył. W chwili zderzenia pociąg jechał z dozwoloną prędkością około 110 km/h. 
Przeżył także maszynista, ponieważ widząc tira wjeżdżającego na przejazd, uruchomił hamowanie awaryjne i ukrył się w specjalnej strefie bezpieczeństwa w głębi lokomotywy.


Na miejscu zginęło jednak dwoje pasażerów — 76-letnia kobieta z Koszalina i 50-latek ze Szczecinka — a rannych zostało ponad 20 osób. Przewieziono ich do szpitali w Lęborku i Wejherowie, najciężej poszkodowanych przetransportowano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
 W wyniku wypadku kompletnie zniszczone zostały cztery wagony i lokomotywa oraz około 200 m torowiska. PKP straty z powodu wypadku szacuje na ok. 20 mln zł.
Kierowca tira może usłyszeć zarzut spowodowania katastrofy kolejowej, w wyniku której zginęli ludzi. Wówczas będzie mu groziło do 8 lat więzienia. 


— Mężczyzna został przesłuchany, na razie w charakterze świadka. Przyznał, że źle ocenił odległość i prędkość pociągu — informuje Jacek Korycki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku. — Konkretne zarzuty będzie można jednak postawić dopiero po zebraniu całego materiału dowodowego.
Śledczy muszą przesłuchać m.in. rannych pasażerów pociągu i świadków tego zdarzenia. Prokuratura czeka również na wyniki badania krwi kierowcy tira, maszynisty i kierownika pociągu.
— Potrzebujemy obdukcji rannych, wyników sekcji zwłok pasażerów, którzy zginęli oraz wyników badania technicznego ciężarówki i pociągu — wylicza Korycki. — Musimy również czekać na wyniki prac komisji kolejowej. Zebranie całości materiału dowodowego może potrwać nawet rok.


Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama