— Mieliśmy mało czasu i w jakiś sposób musieliśmy nagłośnić akcję zbierania podpisów pod referendum — bronił się Kazimierz Falkiewicz. — Od tego jest prasa, radio. Gdyby wszystkie partie przed wyborami stały na ulicach miasta z megafonami, to nie dałoby się przejść. Kara jest symboliczna i ma uchronić przed podobnymi sytuacjami — uzasadniał wyrok sędzia Maciej Rutkiewicz.
Grupa referendalna, która zawiązała się pod koniec ubiegłego roku, miała zaledwie 60 dni na zebranie około 10 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta i Rady Miejskiej. Pełnomocnik grupy referendalnej wystąpił do władz miasta o zgodę na nagłośnienie akcji zbierania podpisów, ale jej nie uzyskał. Mimo tego na ulicach miasta można było zobaczyć fiata 126p wyposażonego w megafony i usłyszeć komunikat nawołujący do poparcia referendum. Przekaz okazał się zbyt głośny.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!