Reklama

Leonard Krasulski: Katastrofa smoleńska jest wciąż za mgłą

07/04/2011 20:21

Czy dojdziemy do prawdy? Tak dojdziemy, ale nie sądzę, by stało się to szybko - mówi Leonard Krasulski, elbląski poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz członek parlamentarnego zespołu do spraw katastrofy smoleńskiej.

— Co dzisiaj, przed pierwszą rocznicą wiadomo o katastrofie smoleńskiej? Czy jesteśmy mądrzejsi niż przed kilkunastoma miesiącami? Co udało się ustalić?
— To bardzo trudna i skomplikowana sprawa. Są prowadzone dochodzenia polskie, rosyjskie i niezależne - myślę tu o zespole parlamentarnym prowadzonym przez posła Antoniego Macierewicza.
Katastrofa smoleńska jest, niestety, cały czas za mgłą. Jest sporo niedomówień, manipulacji, fałszywek, jak choćby podawana tuż po tragedii informacja o rzekomej czterokrotnej próbie lądowania prezydenckiego samolotu. Dzisiaj wiadomo, że niczego takiego nie było. Podobnie jak nie było kłótni generała Błasika z kapitanem Protasiukiem, o której, bez podawania jakichkolwiek faktów, trąbiono w wielu mediach, a potem wycofywano się z niej okrakiem, przyznając, że nie ma nagrań, ani świadków zdarzenia. Co jednak powiedziano, to powiedziano.
Czy to świadome manipulacje? Nie chcę niczego przesądzać, ale z pewnością mamy do czynienia z próbami zagmatwania sprawy.

— Według badań, blisko 80 proc. Polaków nie orientuje się kompletnie w katastrofie smoleńskiej. Z kolei 8 proc. uważa, że nie można mówić o wypadku tylko o zamachu. Czy kiedyś uda się rozwiązać wszystkie związane z tym tragicznym zdarzeniem wątpliwości. Czy dojdziemy do prawdy?
— Prokuratura wykluczyła już możliwość zamachu. Wykluczyła, mimo iż w polskich rękach nie znajdują się jeszcze dwa kluczowe dowody w sprawie - wrak tupolewa i oryginały czarnych skrzynek. Pozostawiam to bez komentarza. Czy dojdziemy do prawdy? Tak dojdziemy, ale nie sądzę, by stało się to szybko. Są elementy pozwalające stawiać konkretne pytania. Problem w tym, że dla wielu stawianie takich pytań jest odbierane jako oskarżenie.

— Rozumiem, że satysfakcjonujące PiS rozwiązanie sprawy smoleńskiej wiąże Pan z wygraną tej partii w najbliższych wyborach parlamentarnych?
— Tak, ale nie dlatego chcemy zwyciężyć. Polska znajduje się w fatalnej sytuacji - między innymi ekonomicznej, i to pragniemy zmienić. Dlatego będziemy dążyć do zwycięstwa, choć przejęcie odpowiedzialności za kraj w takiej jak obecna sytuacji wcale się nam, politycznie, nie opłaca.

— Jest Pan członkiem zespołu posła Antoniego Macierewicza. Kiedy możemy spodziewać się całościowego raportu podsumowującego pracę zespołu?
— Myślę że wtedy, gdy już opadną emocje związane z tą tragedią. Nie wiem też, czy będzie to raport całościowy. Może to być, to wyjście też jest możliwe, zbiór pytań i zagadnień, na które jeszcze nie udało się znaleźć odpowiedzi. Na razie nie dało, podkreślam.

— Katastrofa smoleńska, mimo początkowych nadziei, nie spowodowała zahamowania brutalizacji życia politycznego. Stało się wprost przeciwnie. Widać to choćby z zachowań i wypowiedzi polityków w mediach. Czy podobnie jest, gdy gasną światła reflektorów?
— W kuluarach sejmowych staramy się nie kontynuować sporów z trybuny i sprzed kamer. Ja sam nie chcę nikogo traktować jak wroga. Rękę podaję każdemu.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama