Reklama

Marta, wracaj do biegu życia! [ROZMOWA]

14/05/2020 14:15

Marta Jaworska od lat angażuje się w akcje charytatywne i wolontariat. Wszyscy znają ją jako dziewczynę o wielkim sercu. Tym razem to ona potrzebowała pomocy i znalazła ją między innymi wśród przyjaciół z Elbląga.

— Wcześnie wybrałaś swoją ścieżkę zawodową?
— Od kilku lat uczę matematyki i informatyki, teraz w szkole podstawowej, ale mam już doświadczenie na każdym etapie edukacji powyżej klasy trzeciej. Od dziecka uwielbiałam dwie rzeczy – matematykę i sztukę. Dosyć nietypowe połączenie. Pamiętam, że od dziecka bardzo dużo tworzyłam plastycznie, ale zabawa w szkołę była dla mnie jedną z lepszych. Moje biedne koleżanki naprawdę musiały rozwiązywać zadania matematyczne! Od zawsze miałam w sobie te dwie pasje, jednak decyzję o byciu nauczycielką matematyki podjęłam w piątej klasie, gdy wychowawca klasy wytypował kilku najlepszych uczniów, by pomagali innym w nauce – ja byłam jedną z wytypowanych. Wkrótce moje podopieczne zaczęły otrzymywać dużo lepsze oceny z matematyki. Dokładnie pamiętam moment, w którym z pewnej kartkówki jedna z moich „uczennic” dostała 5, a ja sama 5-. Mimo że dostałam gorszą ocenę, to byłam niesamowicie szczęśliwa, że komuś tak pomogłam. W tym momencie postanowiłam, że chcę to robić do końca życia – uczyć matematyki i pomagać. Decyzji nigdy nie zmieniłam. Uwielbiam moją pracę, ma ona swoje minusy, ale nie wyobrażam sobie siebie w żadnej innej.

— Mówisz o pomaganiu, dlaczego warto to robić?
— Na ostatnim roku studiów koleżanka opowiedziała mi o jednej z charytatywnych akcji edukacyjnych. Bardzo mi się spodobała idea programu i metody, jakimi wolontariusze współpracują tam z dziećmi i ze sobą nawzajem. Chciałam spróbować tylko na rok, ale po dwóch miesiącach wiedziałam, że to będzie dłuższa przygoda. W trakcie mojego udziału w programie pełniłam już kilka ról, każda z nich rozwinęła mnie jako osobę. Dlaczego warto pomagać? Wolontariat daje mi ogromne poczucie satysfakcji, spełnienia, sensu. Pomaganie innym daje szczęście mi i mam nadzieję, że tym, którym pomagam, również. Według mnie nie ma lepszej sytuacji niż taka, gdy wygrywają obie strony. Działam też w Stowarzyszeniu Educational Cha(lle)nge. Uważam, że edukacja i rozwój osobisty są bardzo ważnymi aspektami życia, zarówno młodego, jak i dorosłego człowieka.



— Twoje działania pokrzyżował wypadek, do którego doszło 28 marca.
— Przed zamknięciem szkół, sklepów i siłowni z powodu pandemii koronawirusa byłam bardzo aktywna, ciężko było mi się pogodzić z tym, że nie mogę być aż tak aktywna fizycznie, jak dotychczas. Tej soboty było bardzo ciepło i ładnie, zdecydowaliśmy się z moim chłopakiem wybrać na rower – na krótką przejażdżkę do lasu. Ledwo wjechaliśmy, bo minęło może 10 minut od naszego wyjścia, jechałam pod górkę i poczułam ból w kolanie. Kilka lat temu miałam niewielką kontuzję tego kolana, więc czasami bolało – nic dziwnego. Chciałam się zatrzymać i odpocząć chwilę, ale nie zdążyłam. Poczułam większy ból, nie byłam w stanie już pedałować, upadłam na prawą stronę – dokładnie na kolano, w którym prawdopodobnie już chwilę wcześniej nastąpiło jedno z uszkodzeń. Upadek był tak niefortunny, że noga w kolanie ugięła się pod kątem prostym w bok. Ból był straszny, od razu krzyknęłam. Po chwili pojawili się ludzie, którzy nieopodal spacerowali i mój chłopak, chcieli wezwać pogotowie. Na początku nie zgadzałam się, nie chciałam jechać do szpitala w czasach pandemii, sądziłam, że po prostu odnowiła mi się kontuzja sprzed kilku lat. Poleżałam chwilę na ziemi, a potem poprosiłam o pomoc chłopaka. Okazało się, że nie jestem w stanie utrzymać pozycji pionowej, upadłam znowu, wyginając kolano. Chłopak był już przerażony i zmusił mnie do wezwania pomocy. Trafiłam na SOR. Na miejscu musiałam już zostać sama, ale mój przypadek potraktowano poważnie. Lekarz już w trakcie pierwszego badania zasugerował, że zerwało mi się przynajmniej jedno ścięgno. Noga była niesamowicie spuchnięta, miejscami sina. Szybko skierowano mnie na badania, a potem założono gips – od pachwiny po udo. Dostałam skierowanie do ortopedy. Niestety z powodu obecnej sytuacji, gdy wszystkie wizyty lekarskie i operacje są odwoływane lub przesuwane – musiałam skorzystać z prywatnej opieki medycznej...



— Okazało się, że leczenie będzie kosztowne.
— Gdy dowiedziałam się, ile będzie kosztować moja operacja, pożaliłam się koleżankom z programu, w którym działam. Nie oczekiwałam od nich niczego, po prostu odruchowo napisałam na grupowej konwersacji o tym, co powiedział lekarz – że operacja będzie skomplikowana, że trzeba ją wykonać jak najszybciej, wspomniałam również o jej kosztach. Moja przyjaciółka z Elbląga – Sandra od razu napisała „założymy dla ciebie zbiórkę”. Natychmiast pojawiły się łzy wzruszenia, nie byłam w stanie uwierzyć w to, co się dzieje. Mniej niż godzinę później zbiórka już istniała w internecie i była przekazywana między znajomymi i wielokrotnie udostępniana. Zaczęli odzywać się starzy znajomi, pytając, czy to o mnie chodzi, co się stało, czy potrzebuję pomocy, że już coś przelali, ale czy jakoś inaczej jeszcze można pomóc. Resztę dnia odbierałam telefony i płakałam ze wzruszenia. W rozmowie z mamą powiedziałam, że jestem zdziwiona, że mi głupio, że nie zasłużyłam na tyle wsparcia, że jestem w szoku. Ona powiedziała „karma wraca – zrobiłaś wiele dobrego, teraz inni chcą pomóc tobie, ja nie jestem zdziwiona”. Codziennie dostaję wsparcie od przyjaciół, znajomych, nieznajomych. Cały czas mnie to dziwi i wzrusza. W akcję zaangażowali się moi uczniowie – wysłali mi życzenia powrotu do zdrowia, a niektórzy ich rodzice dołożyli coś do zbiórki. Zazwyczaj brakuje mi słów na te wszystkie czyny, gesty, słowa. Dużo płaczę i mówię „dziękuję”. To niesamowite uczucie, którego nie jestem w stanie opisać innym słowem, jak wielkie wzruszenie.

Operacja i koszt implantu wyniosły 15 600 złotych. Po wpłacie połowy kwoty zabieg został wykonany. Zbiórka nadal trwa. Teraz czeka ją rehabilitacja.

Kamila Kornacka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama