Mam na imię Ania, a ta opowieść jest prawdziwa i wydarzyła się 2 czerwca 2024 roku. Mateusz to mój syn. Niefortunny zbieg zdarzeń stał się końcem jego planów, koszmarem, z którego wierzę — można się wybudzić — przekazuje mama sparaliżowanego syna i prosi o wsparcie zbiórki na leczenie 26-letniego elblążanina.
— Wyobraź sobie. Jest trzecia w nocy. Pierwszy ciepły weekend lata. Ktoś budzi cię z informacją, że twój syn miał wypadek. Karetka jest już w drodze. Zbiegasz na dół i nie masz jeszcze pojęcia, że to, co za chwilę zobaczysz i usłyszysz, zmieni na zawsze twoje życie i życie całej twojej rodziny... Karetka przyjeżdża. Stan swojego syna jest krytyczny. Potrzebny jest śmigłowiec ratunkowy do transportu. Diagnoza: złamanie kręgosłupa w odcinku szyjnym. Twój syn musi być pilnie operowany. Operacja trwa prawie 7 godzin. Po wybudzeniu słyszysz najgorsze: twój syn jest sparaliżowany od szyi w dół…— relacjonuje mama Mateusza Wojciechowskiego.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!