Miejskie targowisko w Elblągu nie ma szczęścia do gospodarza. Od wielu już lat dużo się mówi o konieczności ucywilizowania tego miejsca, ale na słowach się kończy. Ostatnio dyskusja na ten temat znowu się ożywiła. Kupcy są zadowoleni. Przynajmniej przestało się mówić o budowie na rynku hali targowej.
Zapadające się, miejscami dziurawe, zmurszałe stoły, daszki z pordzewiałej blachy falistej, upstrzone tu i ówdzie foliowymi płachtami, albo po prostu reklamówkami, mającymi chronić towar przed zalaniem podczas deszczu, posklecane z tego, co było pod ręką budki, wyboje i leżące pod nogami wyrwane z chodników płytki - tego w dni targowe, w ferworze zakupów, raczej się nie dostrzega. Dopiero gdy wielki plac pustoszeje, widać ogrom wieloletnich zaniedbań.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!