Reklama


Miejskie targowisko do odnowy. Planują zadaszenie i parking

12/07/2012 10:25

Miejskie targowisko w Elblągu nie ma szczęścia do gospodarza. Od wielu już lat dużo się mówi o konieczności ucywilizowania tego miejsca, ale na słowach się kończy. Ostatnio dyskusja na ten temat znowu się ożywiła. Kupcy są zadowoleni. Przynajmniej przestało się mówić o budowie na rynku hali targowej.

Zapadające się, miejscami dziurawe, zmurszałe stoły, daszki z pordzewiałej blachy falistej, upstrzone tu i ówdzie foliowymi płachtami, albo po prostu reklamówkami, mającymi chronić towar przed zalaniem podczas deszczu, posklecane z tego, co było pod ręką budki, wyboje i leżące pod nogami wyrwane z chodników płytki - tego w dni targowe, w ferworze zakupów, raczej się nie dostrzega. Dopiero gdy wielki plac pustoszeje, widać ogrom wieloletnich zaniedbań.

Od czasu do czasu o nieprzynoszącym chluby miastu rynku przypomina któryś z radnych i wtedy temat zaniedbanego targowiska powraca. Ostatnio o plany modernizacyjne, związane z tym miejscem, zapytał Jerzy Wilk, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. 
Agnieszka Bienert, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Elblągu (MOSiR zarządza targowiskiem), zapewnia, że władze miasta są naprawdę zainteresowane polepszeniem stanu technicznego targowiska oraz poprawą estetyki tego miejsca.

Niedawno odbyło się spotkanie administratora terenu z kupcami. Punktem wyjścia do dyskusji była opracowana przed czterema laty koncepcja przebudowy obiektu. Zakładała ona dwa warianty: wzniesienie hali targowej bądź tylko zadaszenia nad całym targowiskiem. Oba rozwiązania zakładały budowę dwupoziomowego parkingu, a więc wielomilionowe wydatki.

— Pierwsze rozwiązanie od początku było nie do przyjęcia — nie ma wątpliwości Bogdan Zaborowski, prezes Stowarzyszenia Kupców Elbląskich "Rynek". — Na budowę hali nie stać ani miasta, ani nas. Zresztą, to nie jest czas na tego typu inwestycję. Wystarczy zobaczyć, jak pustoszeją hale, w których z założenia miał kwitnąć handel. Nam chodzi o targowisko z prawdziwego zdarzenia. Wydaje mi się, że nareszcie dogadaliśmy się z miastem i obie strony chcą tego samego.


Obecnie mówi się więc o zadaszeniu całego terenu, utwardzeniu placu, wybudowaniu parkingu, ale bez przewidywanej wcześniej jego części podziemnej oraz o modernizacji stałych pawilonów już znajdujących się na targowisku.

— Wspólnie uznaliśmy też, że roboty powinny być podzielone na dwa, może nawet trzy etapy — podkreśla Bogdan Zaborowski. — To pozwoli finansowo udźwignąć i nam i miastu to zadanie.

Jak podkreśla prezes stowarzyszenia "Rynek", handlowanie pod namiotami, czy pod gołym niebem jest uciążliwe, bo uzależnia kupca od pogody. Klient też nie lubi moknąć, więc w deszczowe dni po prostu omija rynek.

— Omijają nas też elblążanie, którzy nie mają gdzie zaparkować samochodów. Chcielibyśmy, żeby przyszły parking oferował przynajmniej 50 miejsc. To wystarczy, bo przecież w takim miejscu rotacja jest spora.

Najlepsze miejsce na parking widzimy przy wejściu na targowisko, na nieutwardzonym obecnie placu. 
Oczywiście na przyszłym targowisku byłoby też miejsce dla działkowców i drobnych producentów rolnych.

— Do ich stanowisk ma być doprowadzony prąd. Dzięki temu będą mogli swój towar, np. jajka, śmietanę, czy twaróg, trzymać w lodówkach, tak jak wymaga tego sanepid.

Kiedy prace będą mogły się rozpocząć?
 — Jeżeli dokumentacja zostanie przygotowana jeszcze w tym roku, to pieniądze na realizację pierwszego etapu prac zostaną zaplanowane w przyszłorocznym budżecie miasta — zapowiada Agnieszka Bienert.


Jednak nie wszyscy kupcy z niecierpliwością oczekują na tę chwilę. Dla pani Krystyny, handlującej na rynku już od 10 lat, będzie to oznaczało pożegnanie z tym miejscem.


— Każdy widzi, że budki, w których handlujemy, to prawdziwe slumsy — mówi pani Krystyna. — Ale nie opłaca mi się inwestować w nowy pawilon. Klientów jest coraz mniej. Najpierw część z nich zabrały nam markety, a potem miasto, które zlikwidowało dogodne dla klientów przejście przez ul. płk. Dąbka. Były zbierane podpisy za jego przywróceniem, pisane petycje - nic nie pomogło. A my odczuwamy to każdego dnia w postaci niższych utargów.
Grażyna Gosk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama