Reklama

Mówią "nie" likwidacji gimnazjów. Zbierają podpisy pod referendum

06/03/2017 13:10

Związek Nauczycielstwa Polskiego zbiera podpisy pod referendum w sprawie reformy oświaty i likwidacji gimnazjów. Do akcji zbierania podpisów przystąpiły także partie opozycyjne. — Do naszej siedziby przychodzą także osoby niezwiązane z żadną partią. Robią to społecznie — mówi Gerard Przybylski, prezes ZNP w Elblągu.

[gallery=4]95340[/gallery]9 stycznia prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy reformujące ustrój szkolny w Polsce. Zmiany wprowadzają przekształcenie 6-letnich szkół podstawowych w szkoły 8-letnie i tym samym likwidację gimnazjów, a także przekształcenie szkół zawodowych w szkoły branżowe pierwszego stopnia oraz powstanie 4-letnich liceów i 5-letnich techników.

Zmiany budzą sprzeciw partii opozycyjnych, organizacji społecznych i stowarzyszeń. Dlatego Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział zainicjowanie referendum w sprawie nowego ustroju szkolnego i reformy oświaty.
— To, że edukację należy udoskonalać wiedzą wszyscy, ale nie należy rujnować dotychczasowych osiągnięć uczniów, nauczycieli czy dyrektorów szkół. Ta reforma przeprowadzona jest w sposób chaotyczny. Nie korzystano z pomocy żadnych ekspertów, którzy mogliby potwierdzić zasadność tej zmiany — uważa Gerard Przybylski, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Elblągu.

Pod referendum ws. reformy podpisały się praktycznie wszystkie partie opozycyjne, a także organizacje społeczne niezwiązane z żadną partią.
— Moja córka ma być pierwszym rocznikiem eksperymentalnym. W podstawie programowej m.in z podstaw matematyki zostały wycofane funkcje trygonometryczne czy granice. Brakuje genderyzmu i edukacji seksualnej dla nastolatków. Ta reforma zmierza do mechanizacji naszych dzieci. Bo kiedy społeczeństwo nie myśli, łatwiej się nim steruje — mówi Angelika Domańska, która reprezentuje Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz inicjatywę rodziców Zatrzymać Edukoszmar.

Podpisy po referendum przeciw reformie edukacji zbierają także przedstawiciele Platformy Obywatelskiej.
— Badania wskazują, że nasz system edukacji jest jednym z lepszych w Europie, porównywani jesteśmy z krajami skandynawskimi, a dzieci osiągają piękne wyniki na arenie europejskiej. Po co zmienić coś, co dobrze działa? — pyta Irena Sokołowska z klubu PO. — Trzeba się także liczyć z kosztami tej reformy: jej pierwszy etap i reforma 6-latków kosztował samorząd elbląski ok. 3 mln zł. W ciągu najbliższych kilku lat do kolejnego etapu reformy trzeba będzie dołożyć ok. 1,5 mld zł w skali kraju.

Reforma edukacji w 1999 r. i utworzenie gimnazjów w Polce miały m.in. zapewnić stałą kadrę nauczycieli.
— Ale przede wszystkim miały na celu wyrównanie szans między dziećmi ze wsi i tymi z miast. Stworzyły także warunki nauczania odpowiednie do wieku uczniów, bo oddzieliły maluchów od dorastającej młodzieży. Dziś się to niszczy — mówi Robert Koliński z Partii Razem Elbląg.

Zbieranie podpisów pod referendum trwa. Głosy do poszczególnych organizacji wpływają systematycznie i nie jest jeszcze znana ich ostateczna liczba.
— Najbliższe wydarzenie, na którym będziemy zachęcali do złożenia podpisu pod referendum ws. oświaty to Ogólnopolski Strajk Kobiet, który w środę 8 marca przejdzie ulicami Elbląga. Zapraszamy o godzinie 16 na Plac Dworcowy — zachęca Angelika Domańska.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama