Reklama



Na dzielnicy rządzi pani sierżant

11/06/2014 19:15



Ludzie mówią - fajnie, że jestem kobietą, bo ich zrozumiem, bo łatwiej im ze mną rozmawiać — mówi sierż. Katarzyna Stankiewicz, jedyna dzielnicowa w Elblągu. Mieszkańcy jej rewiru wiedzą jednak, że gdy trzeba, potrafi być stanowcza i konsekwentna. Nam opowiada, jak udaje się jej godzić życie "w mundurze" z tym prywatnym.





Sierżant Katarzyna z policją związana jest od 15 lat. Zaczynała jako pracownik cywilny, zawsze jednak chciała zostać prawdziwą policjantką. Czas na spełnienie marzeń przyszedł, gdy skończyła studia, wyszła za mąż i urodziła córkę... 


— Gdy już sobie wszystko poukładałam to stwierdziłam, że trzeba spróbować swoich sił w tym zawodzie — mówi sierż. Katarzyna Stankiewicz. — Przeszłam więc półroczny kurs w szkole policyjnej w Słupsku. Niektórym się wydaje, że pracownik cywilny łatwiej może zostać policjantem, ale tak nie jest. Musiałam przejść całą procedurę rekrutacyjną i egzaminacyjną, taką jak każda osoba z zewnątrz, z cywila.



Konflikty sąsiedzkie 
i przemoc domowa

Od 1 kwietnia sierż. Katarzyna Stankiewicz jest dzielnicową rewiru II w Elblągu.
— Praca jest wymagająca, ale ciekawa. To duże wyzwanie, tym bardziej dla kobiety — przyznaje dzielnicowa.

— Ludzie przychodzą z różnymi problemami. Zdarzają się konflikty sąsiedzkie, przemoc domowa, czasami jestem mediatorem, a często niektórzy chcą po prostu porozmawiać. Największą dla mnie satysfakcją, w mojej krótkiej pracy dzielnicowej jest gdy słyszę: Dziękuję. Fajnie, że pani jest, bo pani mi pomogła.

Pani sierżant jest jedyną dzielnicową w Elblągu.

— Zawsze mogłam liczyć na kolegów — podkreśla. — Przez pierwszy miesiąc wdrażałam się do nowych zajęć i dużo mi pomogli... A mieszkańcy mojej dzielnicy? Codziennie jestem u nich, są naprawdę otwarci. Rozmawiam z nimi, przedstawiam się, że jestem nową dzielnicową. 



Pytam, 
czy mają jakieś problemy

Pani sierżant może zapukać do każdych drzwi, akurat nie dlatego, że w danym domu dzieje się coś złego.


— Poznaję moich dzielnicowych w ramach, jak my to nazywamy, wizyt posesyjnych. Zamieniam z mieszkańcami klika słów, pytam, czy mają jakieś problemy. Ludzie mówią, że fajnie, że kobieta, bo z kobietą można inaczej porozmawiać, bo zrozumie — mówi dzielnicowa. — Panowie twierdzą, że przed kobietą łatwiej się otworzyć. Mówią o mnie, że jestem stanowcza, ale mówią także, że widzą chęć niesienia pomocy.


Czasami pani sierżant odbiera telefony od mam, które proszą o rozmowę z dzieckiem, by wytłumaczyć, jaka jest odpowiedzialność karna, za różne czyny. W swojej pracy spotyka się z przeróżnymi problemami, od podeptanych kwiatów do przemocy w rodzinie.



Mamo, ciebie 
tu wszyscy znają

W pracy jest stanowcza, uparta i konsekwentnie dąży do celu, ale otwarta na ludzkie problemy. 


— Często żyję w biegu — przyznaje. — Pracę zawodową godzę z życiem prywatnym. Staram się jak najwięcej czasu spędzać z rodziną. Jeżdżę z córką na tańce, na angielski... Czasami wyjeżdżamy za miasto. Chyba mi to wychodzi, łączenie jednego z drugim, bo słyszę: jesteś najcudowniejszą mamą albo bardzo cię kocham. To dużo dla mnie znaczy. 


Czasami jednak życie prywatne przeplata się z zawodowym.

— Często przechodzę, po cywilnemu, przez swoją dzielnicę. Gdy ostatnio stałam w kolejce w sklepie, jeden pan poznał mnie i zaczął ze mną rozmawiać. Po wyjściu ze sklepu moja córka stwierdziła: mamo, ciebie tu wszyscy znają! — mówi ze śmiechem sierż. Katarzyna Stankiewicz.
sw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama