Reklama

Na rehabilitację z przeszkodami



29/03/2014 13:58

Nie tylko mama siedmiomiesięcznej Karinki musi ciągle "polować" na wolne miejsce parkingowe pod ośrodkiem rehabilitacyjnym przy ulicy Królewieckiej. Rodzice usprawnianych w nim dzieci apelują do kierowców: nie blokujcie naszych miejsc.



Ewelina Sokołowska trzy razy w tygodniu przyjeżdża ze swoją córeczką Karinką do ośrodka przy ul. Królewieckiej na rehabilitację. Ostatnio własnym oczom nie wierzyła, gdy na tymczasowym parkingu, teoretycznie przeznaczonym tylko i wyłącznie dla zmotoryzowanych opiekunów małych pacjentów od razu dostrzegła wolne miejsce.




— Już nie pamiętam, kiedy po raz ostatni miałam takie szczęście — mówi Ewelina Sokołowska. — A dojeżdżam tutaj już od pół roku. Córeczka podczas porodu doznała porażenia splotu barkowego. Na szczęście z jej rączką jest coraz lepiej. Ale do jej roczku na pewno będziemy tutaj przyjeżdżały. 
Mama Karinki przyzwyczaiła się już do ciągłego "polowania" na wolne miejsca parkingowe pod ośrodkiem.



— Dopóki w pobliżu działał parking płatny, nie było problemu. Płaciłam i już. Ale gdy wszystkie miejsca postojowe na ul. Stoczniowej zajęli pracownicy Alstomu, zaczął się prawdziwy horror — opowiada pani Ewelina. — Zaczęłam stawiać samochód, gdzie tylko się dało. Najczęściej na chodniku. Potem wracałam z duszą na ramieniu, bo bałam się, że zapłacę mandat.




Joanna Drewnowska, dyrektor Samodzielnego Publicznego Ośrodka Rehabilitacyjno – Terapeutycznego dla Dzieci i Młodzieży w Elblągu współczuje rodzicom i opiekunom małych pacjentów.

— Ludzie nie mają po prostu serca — mówi pani dyrektor. — Proszę sobie wyobrazić taki obrazek: pod ośrodek podjeżdża busik, staje na środku ulicy, bo na parkingu nie ma wolnych miejsc i siostry wynoszą z niego niepełnosprawnych młodych ludzi, również na wózku inwalidzkim... Już sama nie wiem, co robić. Wzywaliśmy strażników miejskich, ale efektów tych interwencji nie widać.




Mniej więcej od siedmiu tygodni, przy bocznym wejściu do ośrodka, od strony ul. Stoczniowej stoi znak "zakaz zatrzymywania się i postoju". Z przymocowanej do niego tabliczki wynika, że ograniczenia te nie dotyczą pacjentów ośrodka.

— To jest raptem sześć miejsc. Gdyby nie zajmowały ich osoby nieuprawnione, to by wystarczyło, bo samochody z naszymi pacjentami mogą też wjeżdżać na teren ośrodka. Niestety, rodzice wciąż u mnie interweniują, że "obce" wozy blokują parking — mówi pani dyrektor.




Karolina Wiercińska, rzeczniczka prasowa elbląskiej Straży Miejskiej potwierdza: przy Stoczniowej były trzy interwencje.
— Ale skończyły się na pouczeniach — informuje rzeczniczka.

Rzeczniczka dodaje też zaskakujące wyjaśnienie tak właśnie zakończonych interwencji. Według niej, tabliczka pozwalająca pacjentom ośrodka na parkowanie pomimo zakazu, nie jest integralną częścią owego znaku. 

— Nie wiemy, kto ją tam przywiesił, może sami pracownicy ośrodka? Ona wygląda na jakąś "samoróbkę". W tej sytuacji musielibyśmy karać mandatami wszystkich parkujących tam kierowców, również tych z identyfikatorami ośrodka — przekonuje Karolina Wiercińska.





Joanna Drewnowska jest zdumiona takim stanowiskiem straży.

— Przecież ten tymczasowy parking pod znakiem zakazu był organizowany po naszej interwencji u prezydenta. Prezydent zgodził się na takie rozwiązanie. Urzędnicy nawet do nas dzwonili, żeby ustalić treść tabliczki. Nie my stawialiśmy ten znak, tylko osoby do tego uprawnione — podkreśla pani dyrektor.

Grażyna Gosk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama