Reklama

Nadzalewowe plaże 
przeżywały w weekend oblężenie

09/07/2012 18:36

Stan wody jest dobry. Kąpiele w Tolkmicku, Suchaczu czy Kadynach są jak najbardziej bezpieczne — zapewnia Justyna Tadra z Granicznej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Elblągu. Nadzalewowe plaże w miniony, upalny weekend przeżywały oblężenie.

Duże zainteresowanie nadzalewowymi plażami związane było między innymi z wprowadzeniem zakazu kąpieli w Trójmieście. Powodem decyzji podjętej przez Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Gdańsku było pojawienie się w wodzie sinic.

Tego typu zagrożenia dla zdrowia nie ma na razie w wodach Zalewu Wiślanego. 

— Oczywiście możliwość pojawienia się sinic cały czas istnieje — zauważa Justyna Tadra z Granicznej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Elblągu. — Wysoka temperatura sprzyja ich powstawaniu. W wodach Zalewu, nie jak w Trójmieście, pojawiają się jednak tylko na kilka godzin i nie stwarzają większego problemu.

Nad stanem wody, w tak zwanych miejscach przeznaczonych do kąpieli, czuwa organizator, który jest zobligowany do przeprowadzenia badania przed sezonem i raz w jego trakcie. 

— Oprócz tych obowiązkowych badań, raz w miesiącu przeprowadzamy badania kontrolne dla własnych potrzeb — tłumaczy Anna Wasiłyszyn z plaży Srebrna Riwiera w Kadynach. — Mogę zapewnić, że woda jest bardzo czysta.

Nad wszystkimi miejscami przeznaczonymi do kąpieli czuwają pracownicy Urzędu Miasta i Gminy Tolkmicko. 
— Regularnie otrzymujemy informacje od Sanepidu — mówi Alicja Borowiec z UMiG Tolkmicko. — Dodatkowo jesteśmy w stałym kontakcie z organizatorami plaż.

Z kąpieli słonecznych na nadzalewowych plażach w miniony weekend skorzystało również sporo elblążan. Wielu z nich postanowiła na miejsce dojechać koleją nadzalewową. 
— Ścisk przed wejściem do pociągu był niesamowity — mówi Ania, która odwiedziła w niedzielę plażę w Kadynach. — Dobrze, że miałam rower, bo nie wiem jak wróciłabym do domu.

Nadzalewowa kolejka jest obsługiwana przez spółkę Arriva przy współpracy z Pomorskim Towarzystwem Miłośników Kolei Żelaznych. 
— Na dzisiaj nie jesteśmy w stanie zwiększyć ilości wagonów lub częstotliwości jazdy pojazdu — tłumaczy Paweł Pleśniar z Pomorskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Żelaznych. 
Głównym powodem są koszty.
— A po drugie, zmiana rozkładu wymaga 40-dniowego uprzedzenia o planowanych modyfikacjach — dodaje.
Tomasz Szypniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama