Końcówka II wojny światowej w okolicach Suchacza - pod takim, nieco przekornym tytułem, odbyło się spotkanie w ramach Kawiarenki Historycznej. Tomasz Gliniecki z elbląskiego Muzeum Archeologiczno-Historycznego przywołał kilka interesujących epizodów z ostatnich chwil wyzwalania pobliskiego Tolkmicka.
Wykład ilustrował unikalnymi fotografiami i filmami, wykonanymi głównie przez radzieckich korespondentów wojennych podążających tuż za linią frontu. Jednym z takich ujęć był krótki fragment kroniki wojennej pokazujący walki o Tolkmicko. Walki, której praktycznie nie było,a te pokazane na zdjęciach były inscenizowane dla potrzeb filmowej propagandy sowieckiej. Jak się nietrudno domyśleć aby materiał był wiarygodny, należało w Tolkmicku co nieco ostrzelać, podpalić i niszczyć. Niewielka to nowość, bo takie numery na użytek propagandy robiły też inne walczące strony koalicji antyhitlerowskiej. Dyskusja jaka się wywiązała po wykładzie, nawiązywała do potrzeby utrwalania najnowszej historii poprzez opisywanie bardziej lub mniej istotnych wydarzeń. Tylko bowiem takie rozwiązanie może dać jakiś w miarę czytelny obraz przeszłości.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!