Reklama

Nie chcą świerków, bo mają przez nie wilgoć w mieszkaniach

14/03/2019 12:36

Jedni skarżą się, że dorodne świerki rzucają cień na ich okna, inni mówią, że to zielone płuca osiedla i w dodatku schronienie dla ptaków i zwierząt. Tymczasem spółdzielnia ma problem, jak pogodzić racje wszystkich lokatorów.

Kilka tygodni temu do prezesa elbląskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Nad Jarem trafiła petycja kilkunastu mieszkańców z ulicy Jana III Sobieskiego, którym przeszkadzają zasadzone tu ponad 30 lat temu dorodne świerki. Osoby, które podpisały dokument wskazują, że drzewa rosnące na pasie zieleni, między klatkami 10-14, zasłaniają im widok z okna i nie dopuszczają do ich mieszkań promieni słonecznych, przez co w pomieszczeniach jest ponuro, ciemno i wilgotno.

"Winna" całemu zamieszaniu ma być pani Jolanta, która 30 lat temu, w odległości kilku metrów od budynku wraz z mężem posadziła wtedy jeszcze małe świerki. Jednak drzewa urosły.

— Kiedyś były takie czasy, że ludzie robili przed blokami takie "osiedlowe" ogródki. Sadzono kwiaty, warzywa, krzewy owocowe czy drzewa. Tak, by w środku miasta, w tej betonowej dżungli, mieć chociaż namiastkę zielonej oazy. W tych świerkach gniazdują ptaki, tu miały swoje schronienie także jeże. Między drzewami zrobiliśmy z mężem oczko wodne zasilane naszą wodą. Sami sprzątamy wokół tych świerków. Latami nikt się do nich nie przyczepiał. Nie rozumiem dlaczego teraz podniosło się takie larum. Tym bardziej, że blok jest tak ustawiony, że słońca tu i tak praktycznie nie ma — mówi pani Jolanta.

Lokatorom z Sobieskiego świerki jednak przeszkadzają i sprawę zgłosili w spółdzielni. Ta przyjęła ich uwagi i wywiesiła na klatce schodowej informację, że zgodnie z przepisami zamierza złożyć do urzędu miejskiego prośbę o zezwolenie na wycięcie drzew. — Petycję za wycinką podpisało 13 osób. Osiem było przeciw. Zaledwie wczoraj dostaliśmy odpowiedź z referatu ochrony środowiska, że po oględzinach drzew, które już się odbyły, referat w najbliższych dniach ustosunkują się do naszej prośby — mówi Wiesław Wiśniewski, zastępca prezesa ds. administracyjno - technicznych w SM Nad Jarem.

I przyznaje, że jeszcze dziś zdarzają się tacy mieszkańcy, którzy samodzielnie postanawiają upiększyć swoje otoczenie.

— Ludzie lubią mieć zieleń wokół siebie. A to kwiatek, a to krzaczek agrestu. Ja to rozumiem. Jeśli takie nasadzenia nie zagrażają budynkowi, a krzewy czy roślinność nie są sadzone na rurach ciepłowniczych, to spółdzielnia nie interweniuje. Jednak planowe, osiedlowe nasadzenia drzew i krzewów robimy sami — zaznacza Wiesław Wiśniewski.

Sprawa wbrew pozorom do łatwych nie należy, bo to spółdzielnia będzie musiała podjąć ostateczną decyzję, czy drzewa wyciąć, czy nie.

— A nikt z nas nie chce, żeby lokatorzy żyli ze sobą w konflikcie — mówi Wiesław Wiśniewski. — Już raz mieliśmy taki przypadek na ul. Kłoczowskiegop. Wtedy udało się dogadać z mieszkańcami i drzewa zamiast pod topór poszły jedynie do podcięcia. Może tu też wystarczy wyciąć tylko newralgiczne gałęzie. Jeśli dostaniemy już decyzję z referatu środowiska na pewno będziemy chcieli raz jeszcze omówić całą sprawę z lokatorami.
Aleksandra Szymańska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama