Reklama

Nie zamykajcie nam mostu w Nowakowie. To będzie piekło!

26/07/2012 17:09

Na Rafała Jezierskiego, prowadzącego gospodarstwo ogrodniczo-rolne, wieść o zamknięciu mostu w Nowakowie spadła jak grom z jasnego nieba. — To oznacza likwidację mojej firmy — martwi się przedsiębiorca. Kłopoty, przez mające ruszyć w najbliższym czasie prace remontowe, będą mieli także inni mieszkańcy Wyspy Nowakowskiej. — Zróbcie remont od wiosny! My chcemy żyć! — żądają.

Wiadomo, że dla remontu mostu w Nowakowie wszyscy mówią zgodne "tak". Ale nikt nie godzi się na ogłoszony termin zamknięcia przeprawy: od 16 sierpnia do końca października. Zamknięcie mostu w Nowakowie oznacza, że mieszkańcy Wyspy Nowakowskiej, by dotrzeć do Elbląga będą musieli jechać objazdem.

— Rolnik, który teraz ma do swojego pola na przykład pół kilometra, będzie musiał nadrabiać 25 kilometrów w jedną stronę — wyjaśnia obrazowo Marek Rogoz, sołtys Nowakowa. 
A przecież trwają żniwa.

— Zamknięcie przeprawy oznacza dla mnie likwidację gospodarstwa! — z mocą podkreślił Rafał Jezierski (zbieżność nazwisk ze starostą przypadkowa), prowadzący gospodarstwo ogrodniczo-rolne w Nowakowie. — Remont mostu jest potrzebny, ale nie w tym momencie. Gdybym na początku roku wiedział, że nie będę mógł prowadzić produkcji, nie brałbym kredytów, które teraz muszę spłacić. Jakoś bym sobie przez rok poradził.

Pan Rafał musi nieraz kilka razy dziennie pokonywać most, żeby zebrać warzywa z pól, potem je umyć, poporcjować i spakować, a na koniec - żeby je zawieźć do sklepu w Elblągu. Wieść o zamknięciu przeprawy spadła na niego, jak grom z jasnego nieba. To oznacza o wiele większe wydatki m.in. na paliwo.

— Już raz przeżyłem zamknięcie przeprawy z powodu remontu. Finansowo, dochodziłem wtedy do siebie przez 5 lat. Udało mi się, bo to były początki mojej działalności — podkreśla pan Rafał. — Pomogła mi wtedy rodzina, bank. Teraz sytuacja jest inna, bo chodzi o setki tysięcy złotych!

Rafał Jezierski chciał też wiedzieć, dlaczego starostwo nie zadbało o zorganizowanie przeprawy zastępczej.

— Wszyscy ludzie stracą duże pieniądze na dodatkowe paliwo. Jeżeli ma być remont, musi też być jakiś inny most, np. wojskowy most pontonowy — apelował przedsiębiorca.

— Nie ma o czym rozmawiać, bo to nierealne — ripostował od razu podczas środowego spotkania wiejskiego w Nowakowie starosta elbląski Sławomir Jezierski. — Musimy pamiętać, na jakich terenach jesteśmy. Nikt nie pozwoli na rozkopanie wałów przeciwpowodziowych, żeby zrobić dojazd do prowizorycznej przeprawy.


— Najwyraźniej biurokracja nie chce chleba naszego... — emocjonalnie zareagował Adam Turoń z Nowego Batorowa. — A może można remont przesunąć na koniec września?
— A najlepiej na wiosnę przyszłego roku. Wtedy każdy będzie się mógł do zamknięcia przeprawy jakoś przygotować — zaapelował Rafał Jezierski. — Ja się zdecydowanie nie godzę na zamknięcie mostu teraz.

— Gdybym wiedział, że most będzie remontowany, nie brałbym robót po drugiej stronie rzeki — poparł pana Rafała inny przedsiębiorca Tadeusz Karczewski, prowadzący firmę melioracyjną. — Teraz, żeby się dostać na drugą stronę rzeki będę musiał za każdym razem pokonywać dodatkowe 30 km. To będzie jedno wielkie piekło!

Starosta Jezierski podczas spotkania z mieszkańcami przede wszystkim podkreślił, że ruch pieszy na moście będzie zachowany. Mieszkańcy, którzy jeżdżą do Elbląga autobusem, bez problemów dojdą więc do przystanku. Kierowcy będą musieli korzystać z objazdów.

— Też bym chciał przesunąć roboty na bardziej dogodny dla rolników i przedsiębiorców termin, ale jest to niemożliwe — od razu zastrzegł starosta. 
Sławomir Jezierski próbował wyjaśnić uczestnikom zebrania wiejskiego, dlaczego jest to niemożliwe. Otóż pieniądze na remont przeprawy w Nowakowie popłyną z rządowych funduszy na likwidację skutków powodzi.

— W styczniu, na Wyspie Nowakowskiej przeżyliśmy zagrożenie powodzią — przypomniał starosta. — Wykorzystaliśmy ten moment, żeby wystąpić do wojewody o pieniądze na remont mostu. Udało się. Wszyscy widzą, w jakim stanie jest przeprawa. Pokład jest jak sito. Przybijanie kolejnych desek nic nie daje. Podłoże jest niestabilne. Trzeba wymienić też całą instalację elektryczną, dzięki której można most otwierać.

Starosta przekonywał, że most, tak, czy inaczej, trzeba byłoby wyremontować. Lepiej, że stanie się to w trybie planowym, a nie nagle, w przypadku jakiejś awarii. 
— Jeśli teraz nie zrobimy remontu, to na pewno przyjdzie taki moment, że będziemy musieli zamknąć most z dnia na dzień i to na znacznie dłuższy, niż teraz czas — poparł starostę Tadeusz Przyborski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych.

— Wykonawca deklaruje, że będzie pracował również w godzinach nocnych, żeby czas zamknięcia przeprawy skrócić do niezbędnego minimum — podkreślił starosta. — To nie musi być pełne dwa i pół miesiąca. A alternatywą jest rezygnacja z dotacji i czekanie, aż coś i tak na moście walnie...

Starosta wyraził nadzieję, że przynajmniej część rolników zdąży do połowy sierpnia wywieźć zboże do elbląskich elewatorów. Pozostali będą musieli jechać dookoła przez Kępę Rybacką, Bielnik II, żeby w Kazimierzowie wyjechać na "siódemkę". 


— Przed "siódemką" po sam Bielnik będzie korek! — dał się słyszeć głos z sali.

— Jeżeli rolnicy będą mieli kłopoty z włączeniem się do ruchu na "siódemce", na pewno pomoże im w tym policja. Tylko żeby nie były to pojedyncze wozy, a przynajmniej po kilka — radził dyrektor ZDP.

— Zróbcie remont od wiosny! My chcemy żyć! — krzyczeli ludzie z sali. 
Starosta złożył dwie obietnice. Po pierwsze, poprosi wojewodę o przesunięcie pieniędzy z dotacji (429 tys. zł, z czego na remont mostu - 300 tys. zł) na przyszły rok, tak żeby remont mógł się rozpocząć wiosną. Z góry jednak zastrzegł, że nie wierzy w powodzenie takiej misji, bo na te pieniądze już czekają inne gminy dotknięte powodziami.

— Jeżeli wojewoda się nie zgodzi, do remontu przystąpimy w zapowiedzianym terminie, żeby tych pieniędzy nie stracić — podkreślił starosta.
 Sławomir Jezierski obiecał też, że - po zamknięciu przeprawy - poprosi policjantów o pokierowanie ruchem przy wjeździe na "siódemkę", tak by rolnicy nie musieli tracić czasu, czekając na możliwość włączenia się do ruchu.

A Zygmunt Tucholski, zastępca wójta gminy Elbląg, przypomniał zebranym, że mogą ominąć "siódemkę", jadąc przez Kępę Rybacką, Bielnik II i Bielnik I, dzięki czemu trafią od razu na ul. Radomską i Most Unii Europejskiej.
Grażyna Gosk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama