Reklama

Od selektywnej zbiórki odpadów nie ma odwrotu

03/02/2013 14:12


Tylko jedna piąta "produkowanych" przez elblążan na co dzień śmieci trafia na pryzmy Zakładu Utylizacji Odpadów. Reszta jest przerabiana w hutach szkła, papierniach, zakładach produkujących tworzywa sztuczne, czy w kompostowni. To wynik, którym elblążanie mogą się chwalić nie tylko w kraju, ale i na świecie.




Elbląski Zakład Utylizacji Odpadów to jedna z najnowocześniejszych w Europie prawdziwych fabryk przerobu śmieci. Jego rozbudowa pochłonęła ponad 80 mln zł, z czego 47 mln zł wyłożyła unijna kasa. Wprawdzie nie było jeszcze uroczystego obwieszczenia zakończenia tej strategicznej dla przyszłości miasta inwestycji (ma to nastąpić na początku maja), ale nowe linie technologiczne już działają. Efektami ich pracy Elbląg może się chwalić nie tylko w Polsce, ale i na świecie.




Gdy w 2009 roku do Elbląga dotarła wieść, że unijna kasa jednak wyłoży na całkowitą odnowę ZUO ponad połowę potrzebnych na ten cel pieniędzy, projekty przewidywały, że po zakończeniu inwestycji na składowisko będzie trafiało najwyżej 36 proc. "produkowanych" przez elblążan śmieci. Dla przypomnienia: wówczas w pryzmach lądowało aż 90 procent zwożonych z miasta odpadów.

— Teraz tylko 20 procent dostarczanych do nas śmieci trafia jako balast na składowisko. Ok. 60 procent to odpady biodegradowalne, przyjmowane przez naszą kompostownię. Reszta to surowce wtórne. Taki wynik przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania — przyznaje Marian Wojtkowski, dyrektor ZUO w Elblągu.


Obecnie w ZUO nie pracuje tylko specjalna linia do produkcji z nieznajdujących odbiorców plastików i makulatury tzw. paliwa alternatywnego. 

— Odbiorcą takiego paliwa są głównie cementownie, które obecnie mają zimowy przestój. Dlatego do marca nie opłaca nam się uruchamiać tej linii — wyjaśnia dyrektor.




Rozbudowie ZUO przyświecał jeden cel: jak najmniej odpadów ma trafiać na składowisko.

— W ramach rozbudowy ZUO kupiliśmy 566 pojemników do selektywnej zbiórki odpadów. Do tej pory rozdysponowaliśmy tylko ok. 40 procent spośród nich. Generalnie zarządcy nie kwapią się do ich wystawiania. Chociaż są i tacy, jak Sielanka, czy Zakrzewo, którzy zasługują na pochwałę — podkreśla dyrektor.




Obecnie na terenie miasta wystawionych jest ok. 300 zestawów (czyli ok. 800 pojemników) do selektywnej zbiórki odpadów. Na pewno od połowy roku zainteresowanie ich ulokowaniem jak najbliżej domów znacznie się zwiększy. Za selektywnie zebrane śmieci mieszkańcy będą płacili znacznie mniej, niż za śmieci zmieszane (zgodnie z projektem 10,50 zł lub 14,50 zł od osoby, ale radni decyzji jeszcze nie podjęli). Każdej wspólnocie lokatorów na pewno będzie więc zależało na zgodnym z ekologią gromadzeniu i wyrzucaniu odpadów. 
W ubiegłym roku do ZUO trafiło z terenu Elbląga ok. 48 tys. ton śmieci zmieszanych i ok. 1,8 tysiąca ton odpadów z selektywnej zbiórki.

Elblążanie zebrali: 686,9 ton szkła, 1,8 tys. ton elementów metalowych, 515,8 ton tworzyw sztucznych oraz 693,5 ton kartonów i makulatury.


Od września ubiegłego roku pełną parą zaczęła też działać potężna sortownia, która "wyłapuje" cenne surowce ze strumienia zmieszanych śmieci trafiających do ZUO, znacznie wzbogacając ogólną pulę selektywnie zebranych odpadów.
— W ubiegłym roku sprzedaliśmy 2513 ton surowców wtórnych za ok. 900 tys. zł, chociaż dokładnie jeszcze tego nie policzyliśmy — informuje dyrektor ZUO.


Wśród sprzedanych surowców było m.in. 139 ton bezbarwnych plastikowych butelek (typu PET), 74 tony niebieskich i 38 ton - zielonych. Zakład sprzedał też 137 ton różnych tworzyw sztucznych, 458 ton szkła bezbarwnego i 400 ton kolorowego oraz 11 ton złomu aluminiowego i 233 tony złomu stalowego. 
— Najłatwiej sprzedać szkło, PET-y i makulaturę — mówi Marian Wojtkowski. — Problemy mamy natomiast ze zbyciem folii.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama