Reklama

Oddała sunię do schroniska, bo była chora i szczenna. Pies nie przeżył

05/04/2011 13:48

Amstaffka Thira do schroniska trafiła w tragicznym stanie. Była szczenna. Kobieta, która ją przywiozła, twierdziła, że znalazła suczkę na ulicy, i że najprawdopodobniej potrącił ją samochód.

6 kwietnia: Niestety, otrzymaliśmy z elbląskiego schroniska smutną wiadomość> Amstaffki Thiry nie dało się uratować.

— Wcześniej otrzymaliśmy sygnał od kobiety, która twierdziła, że znalazła na ulicy psa, który najprawdopodobniej został potrącony przez samochód — mówi Barbara Zarudzka, inspektorka Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals.

— Nasz samochód był na interwencji, więc zapytano tą panią czy nie może przywieźć psa, tak abyśmy jak najszybciej mogli udzielić mu pomocy. Zgodziła się. Suczka trafiła do nas, a kobieta, która ją przywiozła podpisała oświadczenie, że to nie jest jej zwierzę. 
Amstaffka była rzeczywiście w fatalnym stanie. Pracownicy schroniska zawieźli ją do lecznicy dla zwierząt. Na miejscu okazało się, że suczka jest już tam znana. 


— Przecież ja znam tego psa, takimi słowami pani weterynarz przywitała naszego pracownika — dodaje Zarudzka. — Okazało się, że suczka była szczenna. Niestety w tamtym momencie, płody były już martwe, zatruwając organizm matki. Kilka dni wcześniej, można je było jeszcze uratować. Wtedy, w lecznicy, podano jej kroplówkę na wywołanie porodu, z zaleceniem, że gdyby ta nie zadziałała właścicielka powinna przywieźć amstaffkę na cesarskie cięcie. Nie przywiozła.


Przywiozła natomiast psa do schroniska. Jak się bowiem okazało kobieta, która zadzwoniła z sygnałem o potraconym psie, jest również jego właścicielką. Pracownicy schroniska doszli do tego porównując numery telefonów, ten kontaktowy podany przez kobietę w lecznicy z tym spod którego dzwoniono do schroniska. Okazało się, że to jeden ten sam numer. 
— Nie zamierzamy tego tak zostawić — mówi Agnieszka Wierzbicka, kierowniczka elbląskiego schroniska. — Ta kobieta skazała psa na cierpienie, a to jest w Polsce karalne.

Suczka była naprawdę w strasznym stanie. Teraz powoli dochodzi do siebie, ale cały czas jest pod opieką weterynarza. 
— Właścicielka Thiry wprowadziła również nas w błąd poświadczając nieprawdę, w oświadczeniu, które podpisała na miejscu w schronisku. — dodaje inspektorka OTOZ Animals. 
Jak zapewnia kierowniczka schroniska, o sprawie powiadomiona zostanie elbląska policja.


naj


Krzysztof Nowacki
, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu

— W tym roku jeszcze nie mieliśmy sprawy o znęcanie się nad zwierzęciem. To są dosyć trudne sprawy, bo nie zawsze udaje się dotrzeć do właściciela takiego psa. Jednak, przy każdym takim zgłoszeniu podejmujemy czynności sprawdzające. Tak będzie i w tym przypadku, jeśli sprawa do nas trafi.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama