Reklama

Orzeczenie trybunału uderzy w związek, czy w działkowców?

11/07/2012 18:05

Ja kocham tylko żonę i swoją działkę — deklaruje jeden z elbląskich działkowców. Jest załamany dzisiejszą decyzją Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że ponad 20 przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych jest niezgodnych z konstytucją.

— Od 44 lat mamy działkę. Bywało, że pracowałyśmy na niej po osiem godzin dziennie. Nie wyobrażamy sobie życia bez tego — dodają Aldona Pituch i Halina Chojnowska, które spotkaliśmy na ogródkach przy ul. Traugutta.
TK badał, czy ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r. jest zgodna z konstytucją. Dziś zakwestionował 24 z 50 przepisów.


— Negatywnie oceniamy rozwiązania ustawowe, które zapewniają Polskiemu Związkowi Działkowców pozycję monopolisty w zakresie dostępu do gruntów i zarządzaniu ogrodami działkowymi — uzasadniał wyrok Andrzej Rzepliński, prezes Trybunały Konstytucyjnego. Uznane za niekonstytucyjne artykuły stracą moc za 18 miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. A parlament ma teraz półtora roku na stworzenie nowej ustawy o ogrodach działkowych.

Niezgodne z konstytucją, zdaniem TK, są przywileje jakie ma Polski Związek Działkowców. Chodzi m.in. o to, że PZD dostaje nieodpłatnie od skarbu państwa i samorządów grunty pod ogródki. Do tego działkę mogą dostać jedynie członkowie związku. Każdy działkowiec musi również płacić składkę na związek w wysokości 19 gr za każdy metr działki.

— Tych zarzutów to się nawet nie chce komentować — stwierdza Bolesław Mikołajczyk, prezes Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Działkowców w Elblągu. — Ja przede wszystkim nie rozumiem jednego: 7 lat temu przyjęto tę ustawę, której przecież związek nie przygotowywał. Nie kwestionował jej sejm, senat, podpisał prezydent i analizowała komisja prawna w parlamencie. A teraz ci sami ludzie, którzy uchwalali te przepisy, kwestionują je? To jakie my mamy prawo?

Mikołajczyk jest oburzony tym, że PZD jest nazywany monopolistą. 

— Przed laty samorządy prosiły, aby na nieużytkach zakładać ogródki działkowe. Związek otrzymywał teren z zastrzeżeniem, że mają tam powstać ogrody — przypomina i pyta: — To kto teraz ma dzielić tymi gruntami? A zarzut, że trzeba być członkiem związku, aby dostać działkę, to rozumiem, że powinniśmy każdej osobie z ulicy dawać za darmo grunty?

Prezes PZD w Elblągu zauważa jeszcze jedno: nawet jeśli ustawy działkowej nie będzie, to i tak ktoś musi zarządzać ogrodami. Dbać o doprowadzenie wody, energii, itd. 

— Tyle tylko, że trzeba będzie jeszcze płacić samorządom dzierżawę, opłatę od gruntu — stwierdza. — Jedne pieniądze będą szły do gminy, drugie do zarządcy ogrodów. To oznacza, że działki będą mieli tylko bogatsi, a biedni znów zostaną najbardziej poszkodowani.

Bolesław Mikołajczyk zaznacza również, że w Elblągu nigdy nie było problemu z realizacją przez miasto inwestycji na terenie ogrodów działkowych.

 W kogo bije orzeczenie TK?
 W naszym województwie armia działkowców liczy około 40 tys. osób, w całym kraju jest ich milion.


— Niech pan zobaczy, to wszystko zostało zrobione naszymi rękami — mówi Halina Chojnowska z ogródków przy ul. Traugutta. — Od 44 lat wspólnie z koleżanką razem mamy tę działkę i jedna drugiej pomaga, żeby ją utrzymać, nie zaniedbać. 
— Nawet po 8 godzin dziennie pracowałyśmy na działce. Co my teraz możemy zrobić? — dodaje Aldona Pituch.

Panie płacą rocznie około 170 złotych za działkę. 
— Ale części prac nie jesteśmy w stanie wykonać, np. wynajmujemy osoby do koszenia trawy, kopania, czy przycinania drzew. Więc rzeczywiste utrzymanie działki kosztuje nas 500 zł, nie licząc nasion, obornika — tłumaczą. 

Obecnie działkowcy nie płacą podatków od nieruchomości oraz leśnego i rolnego. 
— Gdybyśmy miały płacić więcej, to to się po prostu nie opłaca — zgodnie stwierdzają obie panie.
Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama