Reklama

Pielgrzymi po środowym wypadku idą i modlą się w intencji rannych

30/07/2010 10:09

— Nic nie widziałam, usłyszałam tylko pisk opon, nie zdążyłam się nawet odwrócić... Poczułam się jakby ktoś mnie wrzucił do pralki. Leżałam na ziemi i nie mogłam się podnieść. Podobno, gdy kierowca samochodu zobaczył co zrobił, to zaczął płakać — opowiada Daria. 19-latka szła w grupie elbląskich pielgrzymów, w których wjechał młody kierowca opla. Po wypadku pięć osób trafiło do szpitali



Pielgrzymi, którzy w środę rano wyruszyli z Elbląga na Jasną Górę, zdążyli przejść około 20 kilometrów. Za Świętym Gajem w grupę osób idących drogą wjechał 23-letni kierowca opla omegi. Pięć osób trafiło do szpitali - trzy są już w domu. W szpitalu wojskowym w Elblągu przebywa 19-letnia pielgrzymka, a inna kobieta nadal jest leczona w Klinice Chirurgii Urazowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Ich życiu nic nie zagraża niebezpieczeństwo.
— Kobieta doznała urazu klatki piersiowej. Jeśli wszystko dobrze pójdzie w przyszłym tygodniu najprawdopodobniej opuści nasz szpital. Skończy się wtedy obserwacja i leczenie — mówi Katarzyna Gołąbek, lekarz rezydent z KCU. 

Widziałam panikę,
ale nie wiedziałam co się stało.


Paweł Pławecki szedł na końcu grupy elbląskich pielgrzymów, w których wjechał samochód. Do wypadku doszło ok. godz. 17. 
— W pewnym momencie, nie wiem dlaczego, obróciłem się i zobaczyłem samochód, który wpadł w poślizg — opowiada. — Auto ominęło porządkowego, który szedł tak jak powinien kilkanaście metrów za grupą, a ja zdążyłem uskoczyć.
19-letnia siostra Pawła nie miała tyle szczęścia. Po wypadku została przewieziona do szpitala wojskowego w Elblągu. 
— Nic nie widziałam, usłyszałam tylko pisk opon, nie zdążyłam się nawet odwrócić... — opowiadała nam wczoraj Daria. — Poczułam się jakby ktoś mnie wrzucił do pralki. Nagle leżałam na ziemi i nie mogłam się podnieść. Dostałam w nerkę. Widziałam panikę, ale nie do końca wiedziałam, co się stało.

Podobno, gdy kierowca samochodu zobaczył, co zrobił to... zaczął płakać. Miałam na sobie plecak, no i oczywiście buty, a po tym zdarzeniu nie miałam plecaka, ani butów. W plecaku miałam konserwy, które były ciężkie. Podobno te puszki są nieźle powyginane...
Daria sama jest kierowcą. Jak twierdzi po środowym wypadku nie będzie się bała wsiąść do samochodu.
— Mój instruktor ze szkoły jazdy jest kierowcą karetki i tak się złożyło, że to właśnie on po mnie przyjechał — dodaje dziewczyna. 
Jak powiedział nam ordynator oddziału chirurgii, na którym leży Daria, stan pacjentki jest zadowalający.

Nie czujemy zagrożenia 
Po wypadku pielgrzymi w szoku chcieli zrezygnować z dalszego marszu na Jasną Górę. 
— Widok rannych, kobiety zabieranej helikopterem do szpitala, podjeżdżających karetek pozostanie mi na długo w pamięci — mówi Marzena Żak, jedna z uczestniczek pielgrzymki. — Na początku nie wiedzieliśmy, w jakim stanie są poszkodowani, wydawało się, że jest bardzo źle. Nie wiedziałam czy warto iść dalej w tej sytuacji. Bardzo pomogły rozmowy z księżmi i wspólna modlitwa wieczorem po wypadku. Zrozumiałam, że trzeba kontynuować pielgrzymkę. W czwartek rano uczestniczyliśmy we mszy świętej, podczas której modliliśmy się o zdrowie poszkodowanych pątników. Modlitwą objęliśmy także kierowcę, który wjechał w naszą grupę.
Marzena Żak podkreśla, że nie ucierpiała w wypadku dzięki porządkowym.
— Pouczali mnie kilka razy bym nie szła na końcu grupy. W końcu ich posłuchałam — wyjaśnia. 
Pielgrzymi nie boją się, że podczas ich dalszego marszu może dojść do kolejnego wypadku. — Nie czujemy zagrożenia — mówi Paweł Wojdon z Elblągu. — Idziemy dalej i modlimy się w intencji powrotu do zdrowia ofiar wypadku. 

Tylko pisk opon 
Ksiądz Waldemar Maliszewski, kierownik elbląskiej pielgrzymki, pojechał odwiedzić ranną kobietę, która trafiła do gdańskiego szpitala. 
— Mogła ze mną porozmawiać. Dziękowała za wyrazy pamięci i życzenia zdrowia, jakie otrzymała — mówi ks. Maliszewski. — Pani Sylwia czuje się z każdą godziną lepiej. 
Ksiądz Waldemar podkreśla, że pani Sylwia uchroniła swojego siedmioletniego syna przed wypadkiem. Wprawdzie trafił do szpitala, ale po badaniach został zwolniony.


Kierowcy, który wjechał w pielgrzymów, za nieumyślne spowodowanie wypadku grozi do 3 lat więzienia. 
— Najprawdopodobniej zaważyła niestrożność kierującego — mówi o przyczynach wypadku mł. aspirant Krzysztof Nowacki z zespołu prasowego policji w Elblągu. — Kierowca nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Mokra nawierzchnia i padający cały dzień deszcz ograniczają widoczności na drodze.
— Inni kierowcy mówili, że jechał bardzo szybko, wyprzedzał na zakrętach, a przecież było bardzo ślisko — mówi ks. Maliszewski.




Nie zapomnę widoku rannych, kobiety zabieranej helikopterem do szpitala, podjeżdżajacych karetek zostanie — mówi Marzena Żak
. Pielgrzymi przez15 dni pokonają około 500 kilometrów. 11 sierpnia dotrą do Częstochowy. Wczoraj szli z Dzierzgonia do Susza, a dzisiaj pokonają trasę z Susza do Biskupca o długości 30 kilometrów.


wyimek
Widok rannych, kobiety zabieranej helikopterem do szpitala, podjeżdżających karetek pozostanie mi na długo w pamięci — mówi Marzena Żak, jedna z uczestniczek pielgrzymki. 


Grażyna Wosińska,
Sylwia Warzechowska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama